Bo jak się kolarz rozleniwi, to potem nie ma siły jeździć na rowerze. Dlatego wszystkie ekipy wysłały swoich zawodników na treningi. Jeździli od półtorej do trzech godzin z prędkością 30 kilometrów na godzinę.

We wtorek czeka ich bardzo trudny etap z podjazdami Iseran (2770 m) i Galibier (2645 m). Faworytem jest lider klasyfikacji generalnej, Duńczyk Michael Rasmussen z ekipy Rabobank. Ale o żółtą koszulkę chce powalczyć Aleksander Winokurow z ekipy Astana, który miał w niedzielę groźny wypadek. Lekarze założyli Kazachowi po 15 szwów na każde kolano.

Ale Winokurow to twardziel i liczy na zwycięstwo. "Jeszcze nic nie jest stracone. Tour nie jest jeszcze przegrany. Gdybym stracił pięć minut, prawdopodobnie byłby to koniec" - ocenił Winokurow.