W Kielcach przygotowania trwają już od czerwca, kiedy to kierownictwo klubu rozpoczęło pozyskiwanie piłkarzy dla wzmocnienia zespołu właśnie pod kątem występów w LM. W Vive grają m.in. Michał Jurecki, mistrz olimpijski z Aten, Chorwat Mirza Dzomba oraz Damian Kostrzewa.

Będzie to drugi z kolei sezon w rozgrywkach grupowych najlepszych zespołów kontynentu i kibice wiele oczekują od Wenty. "Najważniejsza będzie koncentracja u zawodników. Mecz ligowy w środę z Miedzią Legnica wykazał, że niektórym brakowało tego elementu na boisku. Myślami byli już na meczu ze Słoweńcami. W walce od pierwszej sekundy szukać będziemy szansy na sukces. Celje to bardzo mocny przeciwnik - powiedział Wenta.

- Obecność obserwatora Celje na tym meczu niewiele mu dała, bo nie ćwiczyliśmy nic szczególnego co planujemy na niedzielę. Przyjechał po wspólnych uzgodnieniach, bowiem wymieniliśmy się materiałami filmowymi gry zespołów, oni mieli kłopoty z odtworzeniem jakiegoś meczu, więc posłaliśmy im następne zapisy wideo, a jednocześnie przyjechał ich wysłannik do Kielc. To jest normalna praktyka wśród profesjonalistów. Między trenerami nie ma żadnych tajemnic".

W meczu ligowym szkoleniowiec polskiego zespołu oszczędzał kilku podstawowych graczy. Niektórzy w ogóle nie weszli na boisko, by uniknąć też jakichkolwiek kontuzji.

"Doceniamy naszych rywali, zdajemy sobie sprawę o ich sile i doświadczeniu w rywalizacji międzynarodowej, nie będziemy jednak rezygnować z walki o zwycięstwo. Jak się uda to dobrze. Vive Tragi swą moc zaprezentuje za rok, gdy zespół będzie zgrany i zrealizowane zostaną zakładane wzmocnienia (m.in. jeden z najlepszych bramkarzy świata - Sławomir Szmal - PAP) - powiedział Rastko Stojković, obrotowy kieleckiego zespołu.


- Teraz najważniejsze jest osiągnięcie zrozumienia piłkarzy na boisku, bowiem doszli nowi zawodnicy i to może potrwać. Jeden lub dwa mecze albo kilka tygodni. Mam przykład z Mariuszem Jurasikiem, z którym współpraca zaskoczyła po kilku miesiącach. Grupa nie jest łatwa, nie będzie ani jednego spokojnego meczu, w każdym przyjdzie mocno walczyć. Najważniejsze, iż wierzymy w swe umiejętności i możliwości".

Tomasz Rosiński, środkowy rozgrywający, jest także dobrej myśli, spokojny i nastawiony na sukces. "Możemy trochę zamieszać, mamy już jakiś bagaż doświadczeń z poprzedniego sezonu grając w LM. Też nie mieliśmy łatwej grupy, teraz mamy jeszcze mocniejszych rywali. Nie mamy nic do stracenia, ostatnie gry i mecze nie były złe, więc przypuszczam, że w niedzielę zaczniemy od dobrego rezultatu i nastroju. Czujemy się mocniejsi i pewniejsi na boisku" - zapewnił.