Niemcy - Polska 28:22 (13:13)

Niemcy: Silvio Heinevetter, Carsten Lichtlein, Johannes Bitter - Pascal Hens 2, Uwe Gensheimer, Oliver Roggisch, Dominik Klein 2, Adrian Pfahl 6, Sebastian Preiss 3, Jacob Heinl, Matthias Flohr, Sven-Soeren Christophersen 3, Patrick Groetzki 1, Torsten Jansen 2, Michael Kraus 5, Christian Schoene 2, Steffen Weinhold 2, Michael Haass.

Polska: Piotr Wyszomirski, Sławomir Szmal - Bartłomiej Jaszka 5, Patryk Kuchczyński, Grzegorz Tkaczyk 2, Bartłomiej Tomczak 3, Bartosz Jurecki 5, Mariusz Jurasik 1, Karol Bielecki 2, Piotr Grabarczyk, Tomasz Rosiński, Robert Orzechowski 2, Artur Siódmiak 1, Mateusz Zaremba 1.

Sędziowali: Canbro, Claesson (Szwecja) Widzów: 12244.

Kary: Niemcy - 8, Polska - 2 min (czerwona kartka dla Zaremby za brutalny faul w 26. min).

O przegranej podopiecznych trenera Bogdana Wenty zadecydowała słabsza gra w drugiej połowie. Przed przerwą, mimo braku w składzie Michała Jureckiego, braci Krzysztofa i Marcina Lijewskich (ten drugi miał kłopoty z żebrami) oraz chorego na grypę żołądkową etatowego egzekutora rzutów karnych Tomasza Tłuczyńskiego, polska drużyna dzielnie stawiała czoła mistrzom świata z 2007 roku.

Przełomowym momentem była 26. i 27. minuta spotkania. Najpierw Mateusz Zaremba ujrzał czerwoną kartkę po faulu na atakującym rywalu, a chwilę potem rewelacyjnie do tej pory spisujący się w polskiej drużynie Bartłomiej Jaszka (zdobywca pięciu goli), po zderzeniu z Dominikiem Kleinem nie był w stanie opuścić boiska o własnych siłach. Szczypiornista Fuechse Berlin najprawdopodobniej skręcił staw skokowy w lewej nodze.

Wcześniej Polacy toczyli wyrównaną walkę z ekipą gospodarzy. Praktycznie gra toczyła się gol za gol. W 15. minucie po atomowym rzucie Karola Bieleckiego goście po raz pierwszy objęli prowadzenie - 7:6. Dziewięć minut później po wykorzystanym przez Bartłomieja Tomczaka rzucie karnym i akcji Bartosza Jureckiego biało-czerwoni wygrywali 11:9.


Po przerwie tylko przez sześć minut udawało się zawodnikom Wenty dotrzymywać kroku przeciwnikom. Potem gospodarze im "odjechali", zdobywając cztery gole z rzędu. Gra nie układała się Polakom. Byli słabi przede wszystkim w obronie. Później także w ataku nic im nie wychodziło. W ostatnich dwunastu minutach, od stanu 21:23, zdołali zdobyć zaledwie jedną bramkę, której autorem był Artur Siódmiak, znany raczej z gry w defensywie, a nie w ataku.

Porażka byłaby jeszcze bardziej dotkliwa, gdyby nie znakomita momentami gra Piotra Wyszomirskiego. Bramkarz Azotów Puławy, który bronił prawie przez cały mecz, raz po raz popisywał się efektownymi interwencjami. Jednak i on miał okresy bezradności, bowiem koledzy pozwalali rywalom na zbyt wiele. Sławomir Szmal wyszedł na boisko tylko raz do obrony rzutu karnego (przegrał pojedynek z Michaelem Krausem).

Mecz odbywał się w tej samej hali, w której w 2007 roku Niemcy pokonali Polaków 29:24 w finale mistrzostw świata.