Pacjent jest po zabiegu operacyjnym a przed konsultacjami neurologicznymi i neurochirurgicznymi. Jego stan jest cały czas monitorowany, prowadzone jest leczenie przeciwobrzękowe. Nadal przebywa w śpiączce farmakologicznej - powiedział we wtorek PAP ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii szpitala prof. Wojciech Gaszyński.

Dodał, że trzeba "ustabilizować pacjenta", więc trudno powiedzieć, jak długo będzie utrzymywany w śpiączce. Decyzja o ewentualnym wybudzeniu być może zostanie podjęta po zakończeniu konsultacji neurologicznych i neurochirurgicznych.

Matczak z obrażeniami głowy i ręki trafił do szpitala w nocy z soboty na niedzielę.

Pływaka w niedzielę po godz. 3.20 rano u zbiegu ulic Kościuszki i Struga w Łodzi znalazł patrol straży miejskiej. Był nieprzytomny, więc funkcjonariusze wezwali pogotowie ratunkowe, które przewiozło go do szpitala im. Barlickiego na oddział intensywnej opieki medycznej.

Według policji 23-latek trafił do szpitala jako osoba niezidentyfikowana. Wiadomo, że był nietrzeźwy; badanie wykazało, że miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Dopiero w szpitalu rozpoznali go znajomi. Nadal nie wiadomo w jakich okolicznościach doznał obrażeń.

Jak ustalono w nocy pływak bawił się ze znajomymi w jednym z łódzkich klubów. W pewnym momencie wyszedł z lokalu. Kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały go ok. godz. 3.10 w nocy, jak stał oparty o ścianę budynku. Kilkanaście minut później leżącego na chodniku przy jezdni mężczyznę znaleźli strażnicy miejscy zaalarmowani przez przejeżdżającego obok kierowcę.

Policja przesłuchała tego kierowcę, strażników miejskich, znajomych pływaka i zapoznała się z miejskim monitoringiem. Niestety nie wniosło to nic nowego do tej sprawy pod kątem rozstrzygnięcia, co tak naprawdę się stało i w jakich okolicznościach mężczyzna odniósł te obrażenia - powiedziała PAP rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Joanna Kącka.

Według policji jest mało prawdopodobne, że pływak stał się ofiarą pobicia, czy napadu. Nie miał widocznych śladów wskazujących na pobicie np. zasinień czy innych widocznych urazów. Miał też przy sobie m.in. telefon komórkowy oraz inne przedmioty, które mogłyby wskazywać, że nie padł ofiarą napadu.

Lekarz nie wykluczył natomiast, że obrażenia powstały na skutek upadku. "Nie możemy na tym etapie wykluczyć, że ktoś się przyczynił do powstania tych obrażeń. Ktoś mógł np. popchnąć mężczyznę, albo mógł zostać on uderzony przez jadący samochód" - dodała rzeczniczka. Według policji do wyjaśnienia sprawy konieczne będzie przesłuchanie samego pływaka.

23-letni Matczak jest wychowankiem MKS Trójka Łódź. Reprezentował również barwy MKP Szczecin i AZS AWF Warszawa. Ostatnio znów trenował w macierzystej Trójce. Jest wielokrotnym mistrzem i rekordzistą Polski. W swoim dorobku ma też m.in. tytuł mistrza świata juniorów na 400 m stylem dowolnym, a także mistrzostwo Europy juniorów na 400 m dowolnym i zmiennym.