Po co panu ten powrót do boksu? Źle panu na sportowej emeryturze?
Wszyscy w Polsce i w Niemczech pytają mnie: „Dareczku, a może byś jeszcze trochę poboksował”? Pymyślałem: „kurde, dlaczego nie?”. Najważniejsze, że znalazła się firma, która chce to sfinansować. Po prostu mnie kupili.

Może pan powiedzieć, za ile? Kilka miesiący temu żartem pan powiedział, że wróci za 10 ml euro.
To nie był żart. Wszyscy są do kupienia, tylko każdy ma inną cenę. Jak pan zna kogoś, kto nie pracuje dla pieniędzy, to proszę dać mi do niego numer telefonu. Dostałem propozycję, która mnie satysfakcjonuje, ale najlepiej niech każdy liczy swoje własne pieniądze.

A nie wraca pan dlatego, że jest moda na czterdziestolatków w boksie. Roy Jones Jr, Bernard Hopkins, Andrzej Gołota - wszyscy wciąż walczą.
Jak pan może mnie porównywać do Gołoty? Ja byłem mistrzem świata, a on nic nie osiągnął. Proszę mnie nie obrażać.

Nie walczy pan od blisko trzech lat. Jak pan zamierza wrócić do formy po takiej przerwie?
Do Nowego Roku chcę wyjść na zero, czyli doprowadzić organizm do porządku. W maju muszę ważyć 86 kg. Teraz ważę jakieś 91.

Niedawno wrócił pan ze spa. Co pan tam robił?
Jeżdżę do spa dwa razy w roku. Takie oczyszczacnie organizmu, trochę odchudzanie. Przez 11 dni nic nie jadłem, tylko piłem wodę. Bardzo fajna sprawa dla ciała i dla ducha.

Rocchigiani ma 44 lata. Nie będzie pan miał oporów przed obijaniem starszego pana?
Bez przesady, nie jest taki stary. Zresztą ja też mam już prawie cztery dychy. Muszę powalczyć i za gażę kupić sobie jakiś prezent na urodziny.

40 lat skończy pan właśnie maju. Możemy liczyć na to, że nadal będzie pan Tygrysem?
Boks zawodowy jest tak fajnym sportem, bo nie można przewidzieć, co się wydarzy w ringu. Dlatego nie odpowiem na pana pytanie. Na pewno dam z siebie wszystko, jak zawsze.

Żadnych imprez aż do walki? Tylko treningi?
Absolutnie. Kto mnie zna, ten wie, że jak trenuję, to na maksa.