Piłkarz siódmy raz rozbił głowę
Widok był przerażający. Arkadiusz Głowacki mecz z Zagłębiem Lubin zakończył w kołnierzu ortopedycznym. Wyglądał jak po poważnym wypadku samochodowym. Prosto ze stadionu pojechał karetką do szpitala. Tam badania wykazały, że... nic poważnego mu nie jest! - pisze "Fakt"
- Kadrze trzeba takiego wojownika
- W Zabrzu jak zwykle lepsza była Wisła - 3:1
- Brożek i Zieńczuk uratowali Wisłę Kraków
- Oni wywalczyli nam awans do Euro 2008
- W ostatniej minucie Wisła wyszarpała zwycięstwo nad Zagłębiem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W 61. minucie kapitan Wisły zderzył się z Michałem Stasiakiem. Upadł na ziemię i długo nie mógł wstać o własnych siłach. Na szczęście ani na chwilę nie stracił przytomności, jednak czoło praktycznie pękło na pół. W szpitalu piłkarzowi założono siedem szwów. Badanie tomografem wykluczyło wstrząs mózgu. Piłkarz Zagłębia zakończył mecz jedynie z dużym guzem z tyłu głowy.
Dla Głowackiego taki wypadek to żadna nowość. Piłkarz już kilkakrotnie rozbijał łuk brwiowy i na boisku zalewał się krwią. "Pamiętam, że na boisku szyłem go już dwa razy" - wspomina doktor Wisły Mariusz Urban.
Łącznie "Głowa" rozbijał... głowę już siedmiokrotnie. Pierwszy raz wtedy, gdy był jeszcze zawodnikiem reprezentacji olimpijskiej. Przez te wypadki wygląda jak rasowy bokser, który ma za sobą kilkanaście ciężkich walk.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!