Trener wie, jak pokonać kryzys
Hannu Lepistoe przyznaje się do błędu popełnionego w ostatniej fazie przygotowań do sezonu, ale nie wpada w panikę. Trener naszej reprezentacji skoczków narciarskich już pracuje nad sposobem rozwiązania problemu nękającego kadrę - pisze "Fakt"
- Małysz poskacze w Austrii zamiast w Słowenii
- Małysz: To jeszcze nie jest to
- Zobacz, jak Małysz skakał w Trondheim
- Kamilowi Stochowi brakuje "dynamitu"
- Małysz: Cały czas do przodu
- Morgenstern wygrywa, Małysz jest ósmy
- Małysz: Cieszę się z drugiego skoku
- Z Małyszem jest coraz lepiej
- Jak trwoga, to do Villach
- Małysz 10., bezkonkurencyjny Morgenstern
- Nie ma już biletów na Małysza w Zakopanem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeśli plan doświadczonego Fina się powiedzie, w decydujących momentach sezonu Adam Małysz i Kamil Stoch będą mocniejsi od rywali. "Przyczyną kryzysu w drużynie były zbyt wielkie obciążenia w Zakopanem. Nie przewidzieliśmy, że podczas ostatniego zgrupowania przed rozpoczęciem rywalizacji w Pucharze Świata wokół Wielkiej Krokwi będzie tyle lodu. A po nim bardzo ciężko się chodzi, zwłaszcza pod górę. Treningi w takich warunkach kosztowały nas bardzo wiele sił, przez to chłopcy są obecnie przygaszeni i nie potrafią wydobyć z siebie całej energii" - wyjaśnia Lepistoe.
Jeśli uda mu się znaleźć dobre wyjście z tej sytuacji, niespodziewana obniżka formy może naszym reprezentantom wyjść na dobre. Polacy nie szykowali się w tym sezonie na konkretne zawody, mieli być w dobrej dyspozycji przez całą zimę. Małysz dodatkowo chciał walczyć o złoty medal mistrzostw świata w lotach narciarskich, które zostaną rozegrane w lutym w Oberstdorfie.
Zawodnicy i trenerzy zgodnie powtarzają, że klasyfikacja Pucharu Świata oddaje rzeczywisty układ sił dopiero w okolicach Turnieju Czterech Skoczni. A do tej imprezy Finowi powinno udać się odbudować formę Małysza. Mistrz zacznie być mocny, gdy jego konkurenci zaczną przechodzić identyczne kryzysy.
"Nie chcę nic obiecywać, bo nie wiem, ile to potrwa. Może trudno w to uwierzyć, ale taki błąd przytrafił mi się po raz pierwszy w karierze trenera" - przyznaje szczerze Lepistoe. "Sądzę jednak, że wszystko jest na dobrej drodze. Przez ostatnie półtora tygodnia trenowaliśmy mało, by chłopcy odzyskali świeżość. Teraz musimy wrócić do normalnego cyklu przygotowań. Nie możemy trenować za mało, by zawodnicy nie opadli z sił w końcówce sezonu" - dodaje.
Fin ze spokojem podchodzi do niespodziewanych kłopotów. "Gdyby takie wyniki przyszły po normalnym treningu, można by mówić o katastrofie. Wtedy nie widziałbym żadnych perspektyw na poprawę sytuacji. Ale poza tą wpadką z Zakopanego chłopcy dobrze przepracowali okres przygotowawczy. I naprawdę zaczną wkrótce skakać na miarę swoich możliwości. Teraz największym rywalem Adama jest stres, który spina mięśnie. A Adam się stresuje, bo nie jest w najwyższej formie. Kiedy się odblokuje, będzie skakał na takim luzie jak Morgenstern. Zobaczycie" - obiecuje Lepistoe.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!