Małysz haruje jak wół
Trener kadry naszych skoczków Hannu Lepistoe przyznał kilka dni temu, że zbyt męczące treningi wpłynęły na słabszą formę naszych zawodników. Fin zabrał skoczków na obóz do Ramsau i znowu nie miał litości dla swoich podopiecznych.
- Małysz wreszcie się uśmiecha
- Małysz: Wiem, z czym mam problem
- Małysz znowu nie zachwycił
- Żyła za Bachledę w kadrze skoczków
- Martin Schmitt wraca do formy
- Małysz skoczył kiepsko, rekord Morgensterna
- Lepistoe: Skoki to taka układanka
- Problemy zdrowotne Hannu Lepistoe
- Małysz pomoże Orkiestrze
- Nasi skoczkowie muszą poszukać formy
- Nie ma drugiej skoczni dla Małysza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polacy, zamiast w Zakopanem, gdzie mieli początkowo trenować, pojechali do austriackiego Ramsau. Tamtejszy obiekt K-90 jest doskonale znany Adamowi Małyszowi, który wiele razy powracał do formy po treningach w Ramsau. "Wybraliśmy to miejsce właśnie z tego powodu. Ma ono swoją magię" - tłumaczy "Faktowi" drugi trener kadry Łukasz Kruczek.
Nasz czterokrotny mistrz świata już przed południem oddał wczoraj aż osiem skoków. Najdalej skoczył 95 metrów, a najbliżej 91. Podobne wyniki osiągali pozostali nasi kadrowicze, z tym że oni skakali z dwóch belek wyżej.
"Takimi odległościami Adam zdziałałby coś w Pucharze Świata, ale my wszyscy chcemy jego zwycięstw. Dlatego dalej będziemy pracować nad poprawieniem techniki. Pierwsze treningi w Ramsau pokazały, że Adam jest szybki, ale to nie jest element, który w stu procentach wpływa na długość skoku" - dodał Kruczek.
Małysz był wczoraj bardzo skupiony i skoncentrowany. Wyglądał jak podczas zawodów. Widać było, że treningi w Austrii mają dla niego ogromne znaczenie. Najwięcej spośród Polaków, bo aż dziewięć razy, skakał Piotr Żyła. "Mógłbym jeszcze oddać spokojnie pięć skoków" - mówił rozluźniony i zadowolony 20-latek.
Po kilku godzinach odpoczynku nasi zawodnicy znowu powrócili na skocznie. Dlaczego tak dużo trenują, skoro jeszcze niedawno narzekali na przemęczenie? "W Ramsau zawodnicy mogą podjechać na górę wyciągiem i nie tracą energii na wchodzenie na piechotę. Z tego powodu są mniej zmęczeni i mogą poskakać więcej" - wyjaśnia Kruczek.
Polacy będą trenować w Ramsau jeszcze dziś, a potem pojadą na zawody Pucharu Świata do szwajcarskiego Engelberga.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!