Najlepszy polski sędzia coś kręci
Ktoś tu kłamie. Nasz eksportowy sędzia Grzegorz Gilewski zarzeka się, że nigdy nie był przesłuchiwany ani przez prokuraturę, ani Wydział Dyscypliny PZPN. Tymczasem okazuje się, że jednak był. Tak twierdzi Robert Zawłocki z wydziału, który walczy z korupcją w polskim futbolu.
- Spowiedź skorumpowanego arbitra
- Sędzia kalosz? Nigdy więcej
- Znany profesor-okulista przyznał, że bierze łapówki
- Będzie nowy szef Wydziału Dyscypliny
- Znowu korupcja i sędzia Gilewski
- "Fryzjer": Nie brałem pieniędzy za ustawianie meczów
- Ryszard F.: To są ziobrowskie metody
- "Fryzjer" bawił się z sądem w kotka i myszkę
- Sędziowie "Fryzjera" poprowadzą mecze
- Ceniony sędzia nie chce wykrywaczy kłamstw
- Polscy sędziowie przejdą na zawodowstwo
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do Gilewskiego zadzwonił dziennikarz "Gazety Krakowskiej". Spytał wprost o przesłuchania, bo wszyscy wiedzą, że nazwisko sędziego pojawiło się w zeznaniach podejrzanych o handlowanie meczami. Arbiter się oburzył. "Nie byłem przesłuchiwany przed żadnym Wydziałem Dyscypliny. Rozmawiałem tylko z jego szefem mecenasem Michałem Tomczakiem. Składaliśmy sobie świąteczne życzenia" - rzucił wściekły.
Tymczasem okazuje się, że musiał składać zeznania. "Przesłuchanie było latem. Pan sędzia zaprzeczył jakimkolwiek związkom z korupcją. Tak jak przesłuchiwany tego samego dnia sędzia Marek M. i jeszcze jeden sędzia" - wyjaśnił Robert Zawłocki z Wydziału Dyscypliny PZPN.
Kilka dni temu okazało się, że Grzegorz Gilewski kilkanaście razy rozmawiał z Ryszardem F. pseudonim Fryzjer, którego uważa się za ojca chrzestnego mafii w polskiej piłce. "Rozmawianie z kimś przez telefon nie jest jeszcze wykroczeniem. Przypomnę, że te billingi dotyczą długiego okresu. W tym czasie kontaktowaliśmy się może osiem, dziesięć razy. Kiedy odnosiłem sukcesy na arenie międzynarodowej, pan Ryszard miał zwyczaj dzwonić do mnie z gratulacjami. Czasem składał też życzenia..." - powiedział Gilewski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!