Ciąg dalszy kontrowersji wokół Stadionu Narodowego. Na szczęście już nikt nie chce go przenosić w inne miejsce. Kłopot jest z czym innym. Architekci przekonywali, że projekt będzie niepowtarzalny, wyjątkowy. To lekka przesada. Prawie taki sam obiekt - dzieło niemieckiej firmy GMP Architekten, która przy projekcie polskiego stadionu wpółpracuje z polską firmą JSK Architekci - powstaje w Kapsztadzie.
Podobieństwo jest uderzające. "Tak, oba stadiony mają identyczne elementy: murawę i wymiary boiska. I tu, i tu są rozfalowane krawędzie trybun, ale w Kapsztadzie będą cztery rogi, a u nas - dwa" - stara się bagatelizować wiceprezes JSK Mariusz Rutz.
Ale wszystko wskazuje, że JSK projektowało przez kalkę. "Jest ewidentne podobieństwo obu obiektów, korzystają z tych samych rozwiązań" - mówi gazecie "Metro" wiceprezes ds. twórczości mazowieckiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich Dariusz Hyc.
Jedyne co odróżnia Stadion Narodowy od tego w Kapsztadzie, to mniejsza pojemność (55 tysięcy miejsc, w porównaniu z 70 tysiącami krzesełek obiektu w RPA) i rozkładany dach. "Rozfalowane" trybuny są identyczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|