Koszmar toru Sepang
Zaczęło się od awarii. Już w pierwszej sesji treningowej przed Grand Prix Malezji Robert Kubica miał problemy ze skrzynią biegów w swoim bolidzie. Na tor Polak wyjechał tylko na kilka minut. Jak tak dalej pójdzie to nasz jedynak w Formule 1 znowu może nie dojechać do mety - pisze DZIENNIK.
- Morderczy wyścig F1 w Malezji
- Szef Roberta Kubicy jest wściekły
- Kubica: Długo czekałem na podium
- Zespoły F1 chcą więcej wyścigów
- Formuła 1 zawita do Polski?
- Kubica dwukrotnie szybszy od Heidfelda
- Kubica: Jestem zadowolony z kwalifikacji
- Kubica w Malezji ruszy z szóstej pozycji
- Kierowcy McLarena ukarani, Kubica bliżej
- Kubicy nawaliła skrzynia biegów
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sepang to trudny obiekt. Dużo zakrętów, do tego dwie długie proste. Na dodatek kierowcy startują w koszmarnych warunkach atmosferycznych (wysoka temperatura, bardzo wysoka wilgotność powietrza i zapowiadany silny deszcz).
W piątek nie padało, ale prognozy pogody na weekend przewidują ulewy, nawet burze. "Mam nadzieję, że jednak będzie sucho" - mówi kolega Kubicy z BMW Sauber, Nick Heidfeld. "Nie mam nic przeciwko jeździe w deszczu, ale w Malezji leje tak mocno, że nic nie widać. Start bez kontroli trakcji byłby dużym wyzwaniem dla każdego" - dodaje Niemiec.
W pierwszym piątkowym treningu Niemiec przy dużej prędkości wyjechał poza tor (na szczęście nie wpadł w bandę). Uzyskał 11. czas. Kubica był ósmy, ale przejechał tylko dziewięć okrążeń. Stał w boksie, gdzie mechanicy naprawiali jego bolid. "Ciśnienie w skrzyni biegów było zbyt wysokie" - wyjaśnił główny inżynier zespołu, Willy Rampf.
W porannej sesji najszybszy był Felipe Massa z Ferrari. W popołudniowej Lewis Hamilton z McLarena, zwycięzca pierwszego wyścigu w sezonie. Kubica znowu uzyskał 8. czas (Heidfeld tym razem był 13.). "Po południu koncentrowaliśmy się na sprawdzaniu różnych konfiguracji docisku aerodynamicznego i porównaniu dwóch rodzajów opon. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu, żeby doprowadzić bolid do porządku" -mówił Kubica.
Szef zespołu Mario Theissen nadal twierdzi, że jego kierowcy nie zagrożą Ferrari i McLarenowi. Nie zmienił zdania nawet po drugim miejscu wawalczonym przez Heidfelda w Melbourne (i drugim Kubicy w kwalifikacjach do Grand Prix Australii). "Musimy poczekać kilka wyścigów, dopiero wtedy dowiemy się, gdzie tak naprawdę jesteśmy" mówi Theissen. "Na razie nie zanosi się na równą walkę McLarena, Ferrari i BMW. Ferrari? Na pewno stać ich na wiele więcej, niż pokazali w Australii. Tam wszystko poszło nie po ich myśli. Na Sepang będą mocniejsi, mogą nawet wygrać. Dla nas najważniejsze jest utrzymanie kontaktu z czołówką. Jestem pewien, że w którymś momencie sezonu będziemy na tyle mocni, by im zagrozić".
Kwalifikacje w sobotę o godz 7.00, wyścig w niedzielę o 8.00.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!