Nocne narady działaczy PZPN
To była wyjątkowo pracowita noc działaczy Polskiego Związku Piłki Nożnej. Przed wczorajszym zjazdem futbolowej centrali, większość z nich zjawiła się w warszawskim hotelu Sheraton już w sobotę wieczorem. Niektórzy, jak Grzegorz Lato, Zbigniew Boniek, czy szef śląskiej piłki Rudolf Bugdoł jeszcze o drugiej nad ranem radzili nad dobrem polskiej piłki w hotelowym barze - czytamy w "Fakcie".
- Szefem PZPN będzie były premier?
- Boniek: Strzeliliśmy sobie samobója
- Odejdzie, ale dopiero jesienią
- Listkiewicz: Dwa razy dawali mi łapówkę
- Biznesmeni tracą miliony na polskiej piłce
- Kasperczakowi brakuje w kadrze Jelenia
- Kasperczak bronił na zjeździe Listkiewicza
- Nie będzie degradacji, tylko kary finansowe?
- PZPN przerwał zjazd antykorupcyjny
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po wieczornym spotkaniu zarządu PZPN z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim najważniejsi ludzie w naszym futbolu przenieśli się do hotelowego baru. Obok lokalnych piłkarskich kacyków usiedli opowiadający się za natychmiastową dymisją zarządu PZPN Boniek i Henryk Kasperczak. Nad przyszłością polskiej piłki debatowali także znany piłkarski menedżer Tadeusz Fogiel oraz rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.
Żywiołowa dyskusja rozkręcała się z minuty na minutę, ale po północy kolejni goście stopniowo rozchodzili się do swoich pokojów. Najtwardsi okazali się Boniek, Lato i Bugdoł. Zwłaszcza ten ostatni w ogóle nie przejmował się późną porą i w szybkim tempie wychylał kolejne kieliszki. Opowiadający się za abolicją przewodniczący Śląskiego ZPN nie uważa, by sytuacja w naszej piłce była już tak zła, że należy natychmiast zmieniać zarząd PZPN. Nic dziwnego, że razem z byłym senatorem RP Grzegorzem Latą podczas nocnej biesiady nie tracili dobrego humoru.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!