Dziennik.plSport

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Listkiewicz: Dwa razy dawali mi łapówkę

2008-04-14 | Ostatnia aktualizacja: 18:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Szef PZPN cały czas zapewniał, że nie wiedział o korupcyjnych przekrętach na wielką skalę w polskich klubach. Teraz jednak zmienia front i przyznaje, że dwukrotnie dostał propozycję wzięcia łapówki, kiedy jeszcze sędziował mecze. Dlaczego nie zawiadomił prokuratury? "Bo nie miałem świadków" - odpowiada w Radiu ZET.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w rozmowie z Moniką Olejnik sam przyznaje, że propozycje łapówkarskie dostał dawno temu. A zatem o przekrętach w polskiej piłce nożnej musiał wiedzieć już od lat. A jeszcze niedawno tłumaczył, że nie miał świadomości, jak wielkie są te przekręty.

Michał Listkiewicz miał też kłopot z wytłumaczeniem, dlaczego tę wiedzę zostawił sobie samemu. Najpierw wyjaśniał, że nie miał świadków, którzy mogliby potwierdzić, że dostał propozycję wzięcia łapówki. A potem dodał, że tak naprawdę za korupcję w sporcie polskie prawo ściga dopiero od 2003 roku. Na pytanie, czy w takim razie przed tą datą można było kupować i sprzedawać mecze bez konsekwencji, odpowiada, że nie można było, ale nie były to czyny ścigane.

Listkiewicz przekonuje też, że jest ofiarą afery korupcyjnej. "Czuję się odpowiedzialny za to, co się dzieje się w piłce nożnej, ale bez przesady. Jestem tak zaszczuty, tak skopany. Pisze się tyle nieprawdy. Poniża się mnie w sposób zwierzęcy" - skarżył się w Radiu ZET.

Tymczasem minister sportu Mirosław Drzewiecki przyznał w radiowej Trójce, że poważnie traktuje obietnicę Listkiewicza, który zapewnił na zjeździe PZPN, iż odejdzie 14 września. "Jeśli nie dotrzyma słowa, skompromituje się" - nie ma wątpliwości Drzewiecki.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«