Szczypiorniści na treningu bawili się w berka
Zmęczeni, niewyspani, ale w dobrych humorach - polscy piłkarze ręczni wreszcie dotarli do Varażdinu. Nie obyło się bez problemów. Z powodu fatalnej pogody, samolot z naszymi szczypiornistami wylądował 150 kilometrów od celu, w Ljubljanie. Ekipa Bogdana Wenty odbyła już pierwszy trening w nowiutkiej, oddanej do użytku w grudniu, hali.
- Macedonia pokonała Algierię, a Niemcy Tunezję
- Zobacz, jak szczypiorniści ograli Rosjan
- Polacy liderami grupy
- Chorwaccy szczypiorniści wygrali mecz otwarcia
- Polscy szczypiorniści zdeklasowali Algierię
- Kiełbasa dla trenera szczypiornistów
- Zobacz dramat polskich szczypiornistów
- Oni będą walczyć o medal mistrzostw świata
- Wenta: Każdy mecz będzie jak finał
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wystartowaliśmy z Warszawy w czwartek wieczorem. Dolatywaliśmy już do stolicy Słowenii, kiedy się okazało, że z powodu złej pogody nie możemy wylądować. Zrobiliśmy kilka kółek nad miastem. Czuliśmy się trochę nieswojo, wiadomo jak to jest w takich momentach. Potem pilot powiedział, że jednak będziemy lądować w Wiedniu, ale... za chwilę zmienił zdanie i zawróciliśmy do Ljubljany" - opowiada Mariusz Jurkiewicz.
"Dotarliśmy do hotelu o piątej rano, więc spaliśmy zaledwie trzy, cztery godziny. Jesteśmy zmęczeni, ale jak już się znaleźliśmy w hali na treningu i poczuliśmy atmosferę mistrzostw, to humory się poprawiły" - mówi Mariusz Jurasik.
Trener Bogdan Wenta na początek treningu kazał zawodnikom... bawić się w berka. Piłkarze leżeli w kółku głowami do środka. Jeśli uciekający nie zdążył się położyć, zanim dotknął go kolega, zostawał berkiem.
Artur Siódmiak ma problem z naciągniętym mięśniem uda i ćwiczył ze specjalną opaską na nodze. Poza nim nikt w polskiej drużynie nie ma urazów, za to kilku graczy narzeka na przeziębienie.
Żaden z graczy nie chce wybiegać w przyszłość, wiadomo jednak, że medal jest wielkim marzeniem każdego. W końcu bronimy wicemistrzostwa świata. "Ja mogę wracać do Polski na piechotę i w dodatku nieść bagaże, byleby tylko zająć na tych mistrzostwach jak najwyższe miejsce!" - twierdzi selekcjoner Bogdan Wenta.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!