"Mama jest wściekła, że paliłem trawkę"
Michael Phelps został zawieszony na trzy miesiące za palenie marihuany, ale nie to boli go najbardziej. Amerykanin wstydzi się, bo zawiódł swoją matkę, która od zawsze wspierała go najmocniej. Ośmiokrotny złoty medalista igrzysk w Pekinie żałuje swojego występku. "Więcej się to nie powtórzy" - zapewnia.
- Nie poszła na kontrolę i straciła rekord
- Phelps: Zachowałem się jak gówniarz
- Szok! Phelps przyznał, że palił marihuanę
- Phelps: Marihuana to był wielki błąd
- "Pływanie to już nie jest sport"
- Mistrz pływalni wrócił w wielkim stylu
- Fajka wodna Phelpsa za 100 tys. dolarów
- Phelps przeprosił Chińczyków za palenie marihuany
- Phelps nie będzie oskarżony o palenie marihuany
- Phelps palił trawkę, może trafić za kratki
- Phelps ukarany za palenie marihuany
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie zachowałem się tak, jak powinienem" - bez ogródek mówi Phelps, który oczywiście nie jest zadowolony z tego, że przez najbliższy kwartał nie będzie mógł
startować w zawodach.
Amerykanin został przyłapany przez dziennikarzy "News od the World" podczas palenia konopii indyjskich. Pływak od razu przyznał się wo winy i obiecał, że więcej już palić
trawki nie będzie. Phelps dostał wyrazy wsparcia od wielu osób. "Najmniej zadowolona była moja mama, ale oczywiście ona też nie przestanie mnie wspierać" -
mówi.
Phelps nie wie, czy zawieszenie będzie miało wpływ na jego przygotowanie do kolejnej olimpiady. "Do Londynu jeszcze długa droga. Wiem jedno - nie zamierzam się
poddawać" - twierdzi.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!