Rzecznik PZPN: W pracy nie piję
"Czy moje bogate życie wewnętrzne ma przysłaniać moje życie służbowe? I co, cały mój dorobek dziennikarski powstał na bani? W wolnym czasie mogę robić to, na co mam ochotę" - tak o piciu alkoholu mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" nowy rzecznik PZPN Janusz Atlas.
- PZPN: Nie poddamy się terrorowi kibiców
- Kto za Leo? Jest 11 kandydatów
- PZPN: Nie jesteśmy rozrzutni
- Rząd nie wprowadzi kuratora do PZPN
- Greń szykuje przewrót w PZPN
- "W PZPN wszystko gra"
- Trener z zagranicy? To pic na wodę
- Smuda: Widzą we mnie skurczybyka
- Nowy minister sportu nie odpuści PZPN
- Smuda: Chcę być trenerem Polaków
- Kibice zapalali znicze pod PZPN
- Smuda? Minister ma swojego kandydata
- Chcą przykładnie ukarać "Fryzjera"
- Sponsorzy chcą większego wpływu na piłkę
- Reprezentacja się sypie. Sponsorzy uciekają
- Kolejni zatrzymani za korupcję w piłce
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
CEZARY KOWALSKI, ARTUR SZCZEPANIK:Na dzień dobry jako nowy rzecznik prasowy PZPN zwrócił się pan do dziennikarza poważnej gazety per ty ch... Jakim prawem?
JANUSZ ATLAS*: Na dzień dobry to ja zostałem przez niego obrażony. Napisał tak: rzecznikiem PZPN został były dziennikarz, znany głównie z tego, że na konferencjach i na trybunach miał
trudności z utrzymaniem się na krześle. A to jest jeszcze pod tytułem ogólnym, za który jestem wdzięczny gazecie, bo trzeba być absolutnym durniem, żeby dać za darmo taki tytuł:
„Byle pętak nie będzie obrażał PZPN”. W największej gazecie na ostatniej stronie. Potem, jak zadzwonił do mnie, to go zapytałem spokojnie, dlaczego tak napisał. No bo
mieliśmy takie informacje. Jakie informacje? Jakieś ploty? „No, nie mogę powiedzieć” – mówił. To mu powiedziałem, że pan jest ch..., a nie dziennikarz. On do
mnie, że w takim tonie nie będziemy prowadzić rozmowy. Oczywiście, że nie będziemy, bo z ch... nie gadam! Jest skutek, jest i przyczyna. Jak mówię, że nie będzie byle pętak obrażał PZPN,
tak samo nie będzie obrażał mnie. Widzieliście mnie, żebym spadał z krzesła? Generalnie rzecz biorąc, ja mam naprawdę bardzo mocną głowę. Jak już piłem, to ja kładłem spać kompanów,
a nie mnie kładziono.
Sam pan nie zaprzecza, że za kołnierz nie wylewa...
Ale nie w pracy. Czy moje bogate życie wewnętrzne ma przysłaniać moje życie służbowe? I co, cały mój dorobek dziennikarski powstał na bani? W wolnym czasie mogę robić to, na co mam
ochotę. Jeden biega w maratonach, a drugi lubi pójść do szynku.
Przez lata Atlas był kojarzony jako wróg PZPN. W swoich tekstach zwalczał pan związek. Co się stało, że teraz stał się pan jego tubą?
Moje ataki na PZPN były nieskuteczne. Całe moje pisanie antypezetpeenowskie na nic się zdało. Jak człowiek się ściga z tramwajem i po dobiegnięciu do trzeciego przystanku traci siły, to
wygodniej jest jednak do niego wsiąść.
A ile PZPN zapłacił, żeby dziennikarza pana formatu mieć po swojej stronie?
Dużo mniej niż poprzedniemu rzecznikowi, który w ogóle nie miał żadnego backgroundu dziennikarskiego.
...czytaj dalej


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!