Adamek kontra Gołota. Walka nieważna?
Gdyby międzynarodowa organizacja boksu zawodowego (IBF) kurczowo trzymała się przepisów, walka Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą powinna być ogłoszona jako nierozstrzygnięta - twierdzi "Polska". Dlaczego? Adamek opuścił łódzką halę zanim został poddany kontroli antydopingowej.
- Walka stulecia! Adamek zlał Gołotę!
- Adamek chce zlać mistrza świata
- Andrzej Gołota zostanie cyrkowcem
- Miliony oglądały zakrwawionego Gołotę
- "Nie chodzi o to, by zarobić parę złotych"
- Znów zobaczymy Gołotę w Polsce
- Guzowska: Gołota to sportowy emeryt
- Adamek wybił Gołocie boks z głowy
- Adamek wyciąga rękę do Gołoty. Na zgodę
- Gołota: Może boks już nie jest dla mnie
- "Gołota był jak żywy worek do obijania"
- Adamek: Nikogo się nie boję
- "Chwała Gołocie"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak pisze "Polska", Adamek wsiadł do samochodu i odjechał, choć wiedział, że czekają na niego kontrolerzy. Pojawili się oni u niego w szatni tuż po walce. Wtedy trener Andrzej Gmitruk zasugerował, by najpierw udali się do pokoju Gołoty. Ekipa poszła więc tam i czekała na próbkę Andrzeja.
W tym czasie - jak relacjonuje gazeta - Adamek udział wywiadów, potem jego ekipa zebrała rzeczy i wsiadła do samochodów. Jeszcze w drzwiach było słychać rozmowę organizatorów z ekipą "Górala". Zostali poinformowani, że muszą poczekać na oddanie próbki i nie ma sensu wyjeżdżać, również dlatego że miasto jest zakorkowane.
Według "Polski" Adamek chciał, by kontrolerzy przyjechali do hotelu. Ci kategorycznie stwierdzili, że tego nie zrobią i zgłoszą fakt niepoddania się badaniu. Adamek wrócił więc do Areny dopiero po kilkunastu minutach. Było w pół do pierwszej w nocy. Sam Collona, trener Gołoty, nie krył zdziwienia zachowaniem "Górala", który wiedział, że pojedynek toczy się o peryferyjny pas, ale wiążący się z mało znaczącym tytułem mistrza IBF International wagi ciężkiej.
Jest ona na tyle bez znaczenia, że IBF prawdopodobnie nie zrobi ze sprawy wielkiego problemu - czytamy w "Polsce". Tym bardziej że Adamek wrócił w końcu na kontrolę. "Gdyby IBF była rygorystyczna, mogłaby wszcząć procedurę zmierzająca do ogłoszenia non-contest. Gra nie warta jest jednak dla nich świeczki" - twierdzi Andrzej Wasilewski, menedżer grupy Bullit Knockout.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!