36-letni Kołecki, mistrz (2008 rok) i wicemistrz olimpijski (2000) w podnoszeniu ciężarów, zadebiutował w mieszanych sztukach walki w marcu 2017 roku. Pierwsze dwa pojedynki stoczył na imprezach PLMMA (Profesjonalna Liga MMA), a od października walczy na galach Tomasza Babilońskiego.

"Kiedy zaczynałem przygodę w MMA, zakładałem, że stoczę 10 zwycięskich pojedynków i awansuję w okolice 15. miejsca polskiego rankingu wagi półciężkiej (93 kg). To byłoby duże osiągnięcie, jak na wyzwanie dla zawodnika powyżej 35. roku życia, który niemal wszystkiego w nowym, trudnym sporcie uczył się od podstaw. Za dwa miesiące skończę 37 lat. Ktoś powie, że jestem jeszcze młody, zdrowy, gotowy na kolejne wyzwania. Zgadza się, ale znam i swoje atuty w MMA, i pewne słabości. Wiek jest jedną z nich. Co nie zmienia faktu, że chcę dalej efektownie wygrywać i żeby wcześniejsze słowa nie zabrzmiały jak ogłoszenie przedwczesnego rozstania z oktagonem" - stwierdził Kołecki w rozmowie z PAP.

Każdą z dotychczasowych sześciu potyczek na zasadach MMA znakomity sztangista rozstrzygnął w pierwszej rundzie. W Amfiteatrze w Międzyzdrojach jest rywalem będzie 23-letni Bobrowski, legitymujący się rekordem 7-0. To będzie piąty występ Kołeckiego w ciągu zaledwie 10 miesięcy.

"Jestem zadowolony z treningowych postępów, bardzo szybko przystosowałem się do reguł w MMA i dziś mogę oznajmić, że nieco wydłuży się mój +pobyt+ w mieszanych sztukach walki. Od 2019 roku będę walczył znacznie rzadziej, więc może dotrwam do 40. urodzin. Ale łącznie moich walk nie będzie ok. 20, tylko raczej maksymalnie 12. W rankingu chciałbym znaleźć się w najlepszej dziesiątce. W pierwszych dwóch sezonach miałem nabrać tyle doświadczenia, ile się maksymalnie uda, i tę część planu zrealizowałem" - dodał.

Kołecki jest optymistą przed walką z Bobrowskim, który swego czasu trenował w Stanach Zjednoczonych i uchodzi za bardzo wszechstronnego zawodnika.

"Rywalizowałem wcześniej m.in. z bardzo twardym Łukaszem Borowskim, którego nikt nie potrafił pokonać ciosami przed czasem. A mi się to udało w trzy minuty. Doceniam klasę najbliższego przeciwnika, ale nie sądzę, aby nasza potyczka potrwała na pełnym dystansie trzech rund... Z każdym rywalem moim atutem będzie siła fizyczna, lecz nie tylko. Mam na myśli również dynamikę i wydolność. Bobrowski to typowy przedstawiciel MMA, groźny w parterze, z dobrą techniką zapaśniczą, z niezłą stójką, do tego wysoki, gibki i elastyczny. Ale w żadnym elemencie nie jest wirtuozem. On ma swoje ambicje, ale ja też zamierzam udowodnić, że dotychczasowe sukcesy nie były przypadkowe" - ocenił były prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.

Okres wakacyjny nie sprzyja ciężkim treningom, ale nie w przypadku Kołeckiego. "Zawsze lubiłem ćwiczyć w letnich miesiącach. Czasem zdarza się, że treningi odbywają się w salach bez jakiejkolwiek wentylacji, temperatura jest bardzo wysoka, nie ma czym oddychać, ale do wszystkiego można przywyknąć. Jakościowo to były najtrudniejsze przygotowania, jednak mój organizm wszystko zniósł bardzo dobrze. Po ostatniej walce w Ełku, na początku czerwca, wyjechałem z rodziną na tygodniowy urlop, ale w tym czasie zrobiłem sześć treningów" - powiedział.

Na gali w Międzyzdrojach dojdzie także do pojedynku m.in. Rafała Haratyka z Marcinem Naruszczką. Z kolei w niedzielę Tomasz Babiloński organizuje tam galę pięściarską, na której chce odkrywać nowe talenty. Boksować będzie np. medalista młodzieżowych MP sprzed paru lat w wadze ciężkiej Mateusz Kowalczyk, dziś żołnierz jednostki powietrznodesantowej; jego rywal to Krzysztof Stawiarski. Z kolei górnik z kopalni węgla kamiennego Bielszowice w Rudzie Śląskiej Robert Talarek zmierzy się z Ukraińcem Artjomem Karpecem.