Pojedynek był zacięty, ale nie stanowił pasjonującego widowiska, bo obydwie zawodniczki główną uwagę skupiały na defensywie i blokowaniu ciosów rywalki. Dużo pracy miał sędzia ringowy, bo bardzo często dochodziło do klinczów. Bell starała się atakować, ale często były to akcje chaotyczne, a jej ciosy nie dochodziły do celu, m.in. ze względu na skuteczne uniki Brodnickiej, która sama od czasu do czasu punktowała.

Po walce, do której przygotowywała się pod okiem Amerykanina Gusa Currena i Jakuba Chyckiego na Florydzie, mistrzyni świata powiedziała PAP: "Była to bardzo trudna przeciwniczka i ciężko się z nią boksowało. Zadowolona jednak jestem z tego, że pas zostaje ze mną".

34-letnia Ewa "Kleo" Brodnicka z grupy Tymex Boxing Promotion na zawodowym ringu występuje od pięciu lat. Dotychczas wygrała wszystkie walki, a stoczyła ich 15, dwie kończąc przed czasem. W 2015 roku wywalczyła mistrzostwo Europy w wadze lekkiej, a w maju ubiegłego roku - pokonując Bośniaczkę Irmę Adler - zdobyła tymczasowy pas mistrzyni świata w kategorii super piórkowej.

Ponieważ pełnoprawna wówczas mistrzyni Niemka Ramona Kuhne nie przystąpiła do walki z Polką, to straciła tytuł na rzecz Brodnickiej.

W kwietniu tego roku wygrywając z Kanadyjką Sarah Pucek po raz pierwszy obroniła pas.

Zanim doszło do pojedynku o trofeum World Boxing Organization podczas lubelskiej gali B.ILO Boxing Night odbyło się sześć walk męskich, które także zakończyły się zwycięstwami Polaków. Najciekawszy i stający na dobrym poziomie pojedynek stoczyli w wadze średniej lublinianin Łukasz Maciec z Argentyńczykiem Damianem Ezequielem Bonellim. Ten pierwszy jednogłośnie zwyciężył na punkty 79:73, 77:76, 78:74.

Zwycięstwa odnieśli także Mateusz Rzadkosz, Kamil Bodzioch oraz debiutujący jako profesjonaliści w grupie Tymex Boxing Promotion znani z ringów amatorskich bracia Stanisław i Maksymilian Gibadło oraz Rafał Pląder.