Trafił do Renault dzięki kredytowi ojca
Zespół Renault testuje nowy bolid przed sezonem 2010. W poniedziałek i wtorek w Walencji nową maszynę próbuje Robert Kubica. Na razie spisuje się przeciętnie. W środę do bolidu po raz pierwszy w historii wsiądzie Rosjanin - partner Polaka z Renault Witalij Pietrow.
- Team Kubicy wchodzi w nową erę
- "Tak ciężkim bolidem jeszcze nie jeździłem"
- Schumi rwie się do ścigania
- Szerszeń zawiódł Kubicę
- Vettel szybki na testach w Jerez
- Rosyjska zbrojeniówka finansuje Formułę 1
- Kubica sam przygotuje bolid
- Heidfeld nie będzie jeździł z Kubicą
- Najważniejsze dni sezonu dla Kubicy
- Trzy wolne miejsca w Formule 1
- Rosjanin partnerem Roberta Kubicy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiadomość o "pierwszym Rosjaninie w pierwszej Formule" trafiły wczoraj na czołówki wszystkich gazet od Moskwy do Władywostoku. Dziwne tylko, że pisały one zupełnie co innego niż zachodnie media, które twierdziły, że pomysł, aby zaangażować Pietrowa do Renault, ma związek z pieniędzmi, które w ramach sponsoringu mieliby wnieść do francuskiego teamu rosyjscy oligarchowie. Media donosiły, że Renault liczy już profity z zatrudnienia Pietrowa. Francuzi mieli na nim zarobić nawet 15 mln euro. Pojawiły się nawet nazwy potencjalnych reklamodawców - Gazprom i Sbierbank. A że na razie na bolidzie Kubicy nie ma jednak żadnych reklam? Na to też w świecie F1 znaleziono wytłumaczenie - kontrakty z rosyjskimi potentatami finansowymi są objęte ścisłą tajemnicą.
Inaczej o sprawie sponsorów Pietrowa pisze się w Rosji. Kierowca szuka ich od lat, ale nie może ich znaleźć. Mimo to Renault zdecydowało się na zatrudnienie Rosjanina, który doskonale radził sobie w serii wyścigów GP2. Negocjacje Francuzów z Pietrowem trwały wiele miesięcy, ale kierowca i jego menedżerka Oksana Kosaczenko zachowali przez ten czas milczenie.
"Na ten moment czekaliśmy dziewięć długich lat" - zdradziła Kosaczenko. "Krok po kroku zbliżaliśmy się do celu. Myśleliśmy, że kiedy teamy F1 zainteresują się w końcu Witalijem, to łatwiej będzie nam znaleźć sponsorów. Doświadczenia z ostatniego roku skłaniają mnie jednak do teorii, że w Rosji Formuła 1 nie jest nikomu do niczego potrzebna. Nikt nie chciał z nami rozmawiać o pieniądzach, nawet w momencie kiedy mieliśmy wstępne oferty z pięciu zespołów F1. Uratował nas ojciec Witalija: żeby pomóc w realizacji naszego długofalowego planu, którego celem była Formuła 1, wziął kredyt w banku Sankt Petersburg. Sporo ryzykował, ale się udało" - mówiła na łamach Sport Expressu Kosaczenko.
"Wiadomo, że przychodząc do teamu Formuły 1, kierowca musi ściągnąć za sobą sponsora. Mój syn go nie miał, dlatego ja nim zostałem. Na kredyt" - wyznał Aleksander Pietrow, którego długi dzięki pieniądzom zarobionym w Renault spłaci syn Witalij.
Menedżerka Pietrowa przyznała, że razem z Witalijem w drodze do F1 popełnili kilka błędów, wybierając nie te serie wyścigów, które trzeba. Dlatego dopiero w wieku 25 lat trafił on do elity kierowców. O krok od podpisania umowy z Renault Rosjanin był już rok temu, ale ostatecznie udało się to dopiero teraz.
czytaj dalej












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!