"Ten tor nie należy do moich ulubionych" - przyznał Robert Kubica. "Pierwszy sektor jest wolny i śliski. Ciekawie się robi dopiero pod koniec okrążenia, gdzie jest szykana podobna do tej z Monako, i to by było na tyle. No, zapomniałbym o najważniejszym, cechą charakterystyczną tego obiektu jest słaba pogoda" - dodał polski kierowca. Paradoksalnie właśnie w tym szansę na dobry rezultat upatrują kierowcy BMW Sauber. O ile chłodny i suchy tor nie jest atutem, to deszcz w niedzielę byłyby mile widziany. "W sytuacji, w jakiej jesteśmy, życzyłbym sobie deszczu" - przyznał Nick Heidfeld, kolega Kubicy z teamu. "Taka aura z pewnością zwiększy nasze szanse na dobry występ" - dodał Niemiec. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu Heidfeld chętniej niż reszta kierowców jeździł po mokrym torze. A może Niemiec chciał się pochwalić swoimi nowym kaskiem, który specjalnie dla niego zaprojektował Simon Tamas? Węgier zwyciężył w konkursie na okolicznościowy malunek kasku specjalnie na GP Niemiec.

>>>Robert Kubica 14. na obu treningach

Niemiecko-szwajcarska ekipa przygotowała na Grand Prix Niemiec nowy pakiet poprawek bolidu, wszystko po to, by uniknąć kolejnego blamażu... tym razem przed własną publicznością. "Mamy kilka nowinek, najważniejszą z nich jest udoskonalony dyfuzor. Poza tym zmieniono tylne zawieszenie, mamy też nowe przednie skrzydło" - wyliczał Kubica. "Nie są to duże zmiany, tak że nie oczekuje rewolucji" - dodał czujnie Polak. Rzeczywiście, przynajmniej w piątek cudu nie było. Kubica w obu sesjach treningowych uzyskiwał 14. czasy, tracąc ponad sekundę do lidera. Na zimnym torze znów brakowało przyczepności.

Formą błysnął natomiast kierowca McLaren Mercedes Lewis Hamilton. Mistrz świata z 2008 r. uzyskał najlepszy czas drugiej sesji treningowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że to nie on, a kierowcy Brawn GP i Red Bull Racing będą rozdawać karty w ten weekend. Mark Webber z Red Bulla zdominował poranny trening, a jego kolega z ekipy Sebastian Vettel uzyskał drugi czas w popołudniowej sesji. Niemiec liczy na kolejne zwycięstwo, ale kto wie, czy radości z sukcesu na domowym torze nie ukradnie mu Jenson Button, który w piątek wykręcał czasy, które dawały mu miejsce w ścisłej czołówce. To byłby słodki rewanż za „gościnność” Anglika na Silverstone.