Dotychczasowy rekord to 340 tysięcy kibiców na trybunach.

"Co tam Barca... Alonso to jest nasz mistrz" - machnął ręką Xavier Ramos, jeden z hiszpańskich kibiców na wieść, że piłkarze z jego miasta przegrali 0:4 z Getafe w Pucharze Hiszpanii. Ramos pędził właśnie na tor Catalunya, na którym zgromadziło się przeszło sto tysięcy ludzi, by oglądać treningi przed Grand Prix Formuły 1.

"Treningi są najciekawsze" - przyznaje Jody Scheckter, mistrz świata Formuły 1 z 1979 r. "Wówczas najlepiej można ocenić samochody i kierowców. Sam wyścig to tylko post sricptum. Najlepszy kierowca niewiele wskóra, jeśli nie wystartuje w samochodzie idealnie wyregulowanym w jazdach próbnych" - dodał kierowca z Republiki Południowej Afryki.

W piątek Scheckter z zainteresowaniem oglądał treningi, które potwierdziły dominację McLarena i Ferrari. W których również z dobrej strony pokazał się Robert Kubica. Polak w pierwszym treningu był czwarty, rozdzielając kierowców Ferrari. Najszybsze były McLareny: Lewis Hamilton przed Fernando Alonso. Trzecie miejsce zajął Kimi Raikkonen, a za Kubicą był Felipe Massa.

W drugim treningu Polak uplasował się na 11. pozycji. Najszybciej pojechał Alonso wprawiając w euforyczne szaleństwo tysiące rodaków.
Grand Prix Hiszpanii jest jedynym wyścigiem, na który bilety są wyprzedane kilka tygodni wcześniej. W ubiegłym roku, podczas trzech dni zmagań kierowców, na Circuit de Catalunya przyszło 340 tysiące ludzi, co było absolutnym rekordem. Teraz rekord zostanie pobity, bo dostawiono trzy nowe trybuny. A wszystko to dzięki Alonso.

Odkąd Hiszpan zdominował F1, jego rodacy go uwielbiają. Bardziej nawet niż piłkarzy. "Czy wyobrażasz sobie, że Fernando mógłby przyjechać na metę w drugiej dziesiątce? A taki numer wywinęli nam piłkarze" - Xavier Ramos nadal przeżywał porażkę Barcelony z Getafe 0:4, która spowodowała, że Ronaldinho i spółka nie zagrają w finale Pucharu Króla, mimo że pierwszy mecz wygrali 5:2.

Przeciętnemu kibicowi treningi w Formule 1 wydają się równie ciekawe, co truchtanie piłkarzy przed meczem. Ale nie powie tak, żaden z ludzi, którzy zasiedli na trybunach toru i dla których Alonso kręcił kółka.

Nie mniej podekscytowani byli inżynierowie i mechanicy w zespołach. Dla nich treningi, podobnie jak dla Schecktera, są najważniejsze. Od tego, jak ustawią parametry samochodu zależy wynik w kwalifikacjach i potem w wyścigu. "Liczy się każdy szczegół. Nie tylko ustawienia auta, lecz również zmiany temperatury toru i kierunku wiatru" - tłumaczy DZIENNIKOWI Willy Rampf, główny inżynier w BMW Sauber.

Wyścig zbrojeń trwał cztery tygodnie, od ostatniego GP. W tym czasie Ferrari poprawiło system chłodzący, McLaren dodał specjalny mostek w przednim spojlerze, Honda - skrzydełka. Również BMW nieznacznie zmieniło przedni spojler. Najbardziej oryginalna była stajnia Toro Rosso, która naklejki z logo sponsora zastąpiła... lakierem i nadal jest najgorsza...

A kibice już nie mogą doczekać się rywalizacji w niedzielnym wyścigu Alonso z innymi kierowcami. "To będzie walka na śmierć i życie" - w swoim stylu zapowiada Grand Prix Hiszpanii Niki Lauda. Słynny austriacki mistrz F1 zauważył też Kubicę. "Polak jest szybki. Ma sprawny bolid i może sprawić w niedzielę niespodziankę" - oznajmił Lauda. Oby się nie mylił...