Kierowca McLarena nie wygrał żadnego wyścigu w tym sezonie, ale zgromadził już 30 punktów. Jego kolega z teamu i mistrz świata z poprzedniego sezonu Hiszpan Fernando Alonso ma 28 punktów. Zwycięzca wyścigu w Barcelonie, Brazylijczyk Felipe Massa z Ferrari jest trzeci. Zdobył jak dotąd 27 punktów.

Lewis Hamilton jest z siebie bardzo dumny. "Ciągle powtarzam, że żyję jak we śnie i to jest takie prawdziwe. Podejście do mojego czwartego Grand Prix i zakończenie go na czele klasyfikacji mistrzostw, ścigając się przeciwko najlepszym kierowcom na świecie jest niewiarygodne" - wzruszył się po wyścigu 22-latek.

Brytyjczyk pojechał idealnie. "Podchodząc do wyścigu wiedzieliśmy, że mamy bardzo dobrą strategię. Na tym torze tak naprawdę nie można wyprzedzać i chodziło o zyskanie możliwe największej liczby pozycji na pierwszym zakręcie. Szczęśliwie udało mi się wyprzedzić Kimiego i Fernando, a po kolizji Fernando i Felipe, Fernando prawie we mnie uderzył, ale było ok. Wkrótce dogonimy Ferrari" - dodał Hamilton.

Nasz jedynak w Formule 1, Robert Kubica z BMW Sauber zajął 4. miejsce w niedzielnym Grand Prix. Dzięki temu zdobył w tym sezonie 8 punktów i jest szósty w klasyfikacji generalnej.