"To jest bardzo trudny tor, zwłaszcza dla bolidu Formuły 1" - mówił "Faktowi" Lauda. Austriak jest ekspertem, wygrał tu przecież dwa razy, a kilkakrotnie nie dojechał do mety.

Jak według niego jeździć po wąskich ulicach Monte Carlo? "Tu problemy mają nawet doświadczeni kierowcy, także uznani mistrzowie świata, a co dopiero debiutanci, jak Lewis Hamilton, Heikki Kovalainen czy właśnie Robert Kubica. Cały czas trzeba uważać, żeby nie przeszarżować. A na tym torze często się to zdarza starym wygom, a co dopiero młodzieży. To moja rada dla waszego Kubicy i jego młodych kolegów. Niech walczą, ale nie przesadzają, bo skończą wyścig gdzieś na bandzie i nawet tego nie zauważą" - stwierdził były kierowca.

"A wie pan, że Kubica chce tu walczyć nawet o podium" - zapytał "Fakt" słynnego przed laty austriackiego kierowcę. Nie zdziwił się. "I bardzo dobrze. Trzymam za niego kciuki, ale po pierwsze - niech dotrze do mety. Mnie nie zawsze się to udawało" - roześmiał się Lauda.

Kubica najwyraźniej posłuchał rad słynnego kierowcy, bo na torze w Monako jechał bardzo precyzyjnie i uważnie. Startował z 8. miejsca, na pierwszym zakręcie stracił jeszcze jedną pozycję, ale potem konsekwentnie odrabiał straty i przesuwał się do przodu.

Zespół BMW Sauber zdecydował, że Kubica tylko raz zjedzie do boksu. Okazało się to zagraniem w dziesiątkę. Po powrocie na tor Polak był piąty i nie oddał tej świetnej pozycji do końca.