"Widziałem go w dobrym stanie. Rozmawiał ze mną właściwie normalnie. To dobry znak" - powiedział brytyjskiej telewizji ITV Daniele Morrelli, menedżer Kubicy.

Kubica do 27. okrążenia jechał bardzo pewnie. Nie miał żadnych problemów z bolidem, które pojawiały się podczas treningów. Wtedy właśnie zahaczył przednim skrzydłem bolidu o tylne koła Toyoty prowadzonej przez Włocha Jarno Trullego. Polak momentalnie stracił panowanie nad samochodem - wypadł z toru i z wielką prędkością uderzył o ścianę. Jego auto kilkakrotnie przekoziołkowało. Tak dramatycznie wyglądającego wypadku dawno nie było na torach Formuły 1.