Krzysztof Hołowczyc całą noc myślał o kierowcy BMW Sauber. "Byłem zszokowany wypadkiem, ale na szczęście potem zaczęły napływać dobre wiadomości. Może to zabrzmi absurdalnie, ale cieszę się, że Robert ma tylko skręconą nogę" - powiedział dziennikowi.pl.

Hołowczyc sam miał groźny wypadek podczas ostatniego etapu tegorocznego Rajdu Dakar i wie, co to znaczy się rozbić. "Ból i siniaki wychodzą dopiero po dwóch, trzech dniach. Ale to tylko urazy fizyczne. One są nieważne. Najważniejsza jest psychika. A tą Robert zawsze miał bardzo mocną. Przecież pierwsza rzecz, o którą spytał, to było, czy wystartuje w najbliższym wyścigu" - przyznał "Hołek".

Kierowca Orlen Teamu wie, dlaczego tak się dzieje. "Miałem kilka wypadków i wiem, że ryzyko jest wkalkulowane w nasz zawód. Dlatego mamy trochę niższe poczucie ryzyka niż kierowcy jadący po drogach. Nie mam wątpliwości, że Robert szybko wróci na tor" - tłumaczył Krzysztof Hołowczyc.