Nic nie jest bardziej przekonujące niż wygrana. Kubica jest pewny swoich umiejętności. Wie, że na torze w Kanadzie popełnił błąd. Dlatego teraz będzie chciał pokazać, jak dobrym jest kierowcą. Zwycięstwo łatwo nie przyjdzie, ale Robert będzie o nie walczył za wszelką cenę. "Jego motywacja do wygrywania w tej chwili jest jeszcze większa niż przed wypadkiem" - tłumaczy Heidtman.

W drodze do osiągnięcia celu nie przeszkodzi mu nawet skręcona noga. To żaden uraz w porównaniu do tego, z jakim Kubica zmagał się cztery lata temu. Polak w wypadku, w którym był pasażerem, złamał rękę. Kilka tygodni później zadebiutował w wyścigach Formuły 3. Jak na prawdziwego twardziela przystało, zacisnął zęby i wystartował z ręką poskręcaną na śruby. Mało tego - wygrał zawody w Norymberdze.

Oby w niedzielę historia znów się powtórzyła.