Gdy w dwóch pierwszych wyścigach tego sezonu Formuły 1 bolid Kubicy nawalał, w trzecim - Grand Prix Bahrajnu - Polak wsiadł do rezerwowej maszyny i... zdobył pierwsze punkty.

Szósta lokata była sporym wyczynem, bo to auto przygotowano dla drugiego kierowcy BMW, Nicka Heidfelda, który jest o 20 centymetrów niższy od Roberta. Niemiec ma zaledwie 164 cm wzrostu. "W moim podstawowym bolidzie przydałoby się z siedem centymetrów więcej na nogi, a co dopiero w rezerwowym" - przyznał Kubica.

Na szczęście, jeśli Polak pojedzie w Grand Prix USA - a zadecydują o tym jutro lekarze - to w zupełnie innym pojeździe. "Na bazie podwozia, które mamy w zespole, zbudujemy Robertowi nowy bolid. Do piątkowych treningów będzie gotowy. Nie będzie musiał wsiadać do rezerwowego" - mówi "Faktowi" Heike Hientzsch, rzeczniczka BMW Sauber.

Całe szczęście, że z bolącą kostką Kubica nie będzie musiał wciskać się do auta przeznaczonego dla Heidfelda, ale to nowe też będzie trochę ciasne, bo niemieccy inżynierowie budują je na miarę pierwszego. Kubica to jednak twardziel jakich mało i nawet z obolałą nogą i w za małym kokpicie pojedzie w Indianapolis.