Podobno w Ameryce jest wielkie rozczarowanie z tego powodu, że Robert Kubica nie pojedzie w Grand Prix USA?
Cała Polonia żałuje, że Roberta nie będzie na starcie wyścigu w Indianapolis. Podczas żadnego innego wyścigu Kubica nie miałby tylu kibiców.

Pan ścigał się wielokrotnie na torze w Indianapolis. Rzeczywiście istniało ryzyko kolejnego wypadku z udziałem Kubicy?
Ryzyko jest zawsze w wyścigach, ale jestem przekonany, że decyzja o niedopuszczeniu Roberta do startu jest na wyrost. Ten tor jest jednym z najłatwiejszych. My mówimy, że jest prosty jak piosenka. Tak miło się po nim jeździ. Nie ma chyba lepszego miejsca, by powrócić do rywalizacji po wypadku.

Ale czy na pewno w organizmie Kubicy nie ma żadnych zmian po tak ciężkiej kraksie?
Jeśli kilku lekarzy stwierdziło, że wszystko jest w porządku, to trzeba im wierzyć. Z drugiej strony wiem, jak czuł się Robert po uderzeniu w ścianę, bo sam miałem podobny wypadek, też w Montrealu. To tak, jakby upaść na plecy i stracić dech. Przez jakiś czas boli w płucach i Kubica coś takiego musiał odczuwać.

Może więc lepiej, że odpocznie?
To jest zawodowiec. My kierowcy inaczej traktujemy wypadki. Szybko przechodzimy nad nimi do porządku dziennego. Ja po kraksie w Montrealu wygrałem kolejny wyścig. Robert też z pewności w Indianapolis pojechałby na sto procent. A i ryzyko wypadku tutaj jest dużo mniejsze niż w Montrealu, gdzie cały czas trzeba „bić się” z torem. W USA nie ma ani jednego strasznego zakrętu.

Czy pod nieobecność Kubicy Polonia równie licznie przybędzie na wyścig?
Pewnie będzie nas trochę mniej. W ubiegłym roku, gdy Robert był jeszcze kierowcą testowym, wielu Polaków z całej Ameryki przyjechało tutaj specjalnie dla niego. Wtedy poznaliśmy go osobiście. Mieliśmy fantastyczne spotkanie. I teraz też na takie liczyliśmy. Szkoda, że do niego nie dojdzie. Ale najważniejsze jest to, że nic mu się nie stało. Zobaczymy się jeszcze nieraz, bo w USA ludzie znający się na wyścigach wiedzą, że Robert to ogromny talent i jeszcze przez długie lata będzie ścigać się w F1. Tego możemy być pewni.


Dariusz Grala; najbardziej znany polski kierowca wyścigowy w USA; w 2002 roku był 1. w wyścigach Ferrari North America; w 2003 roku podczas słynnego 24-godzinnego wyścigu Daytona prowadził przez wiele okrążeń, wzbudzając sensację; właściciel zespołu Cegwa Sport.