Czy lekarz FIA podjął słuszną decyzję, nie dopuszczając Roberta Kubicy do startu w Indianapolis?
Prof Mirosław Ząbek: Nie dysponuję wynikami badań Kubicy, widziałem ten wypadek tylko w telewizji. Ale na podstawie wiedzy medycznej i po prostu wyobraźni mogę powiedzieć, że słuszną. Od wypadku do wyścigu było bardzo mało czasu.

Badający Kubicę Gary Hartstein stwierdził, że jest zbyt duże ryzyko kolejnego wypadku. Może trochę się asekurował?
Jeśli Kubica miałby wypadek w Indianapolis, na pewno spotkałyby konsekwencje tych, którzy go badali i dopuścili do startu. Jako kibic żałuję, że Kubica nie jechał w w tym wyścigu, ale jako lekarz przyznaję rację FIA.

Co dzieje się z mózgiem podczas takiego wypadku, jakiemu uległ Kubica?
Zacznijmy od tego, że mózg znajduje się w jamie czaszki, która jest nierozciągliwą strukturą, o nierównych, ostrych brzegach. Zawieszony jest na cieniutkiej warstwie płynu mózgowo-rdzeniowego. To ona izoluje go od kości. Jeżeli następuje gwałtowne przyspieszenie ruchu głowy, lub jej wyhamowanie, co miało miejsce, kiedy Kubica z tak ogromną prędkością uderzył w mur, ma miejsce względne przesunięcie struktur nerwowych, czyli całego mózgu i pnia mózgowego w stosunku do podstawy czaszki. Mózg przesuwając się po tych nierównościach ulega uszkodzeniom. Najprostsze z nich to wstrząśnienie mózgu.

Lekarze stwierdzili, że Kubica miał delikatne wstrząśnienie mózgu.
Musiał je mieć. Leżąc w tym wraku, sprawiał wrażenie nieprzytomnego. W takim przypadku następuje stan krótkotrwałego, przemijającego wyłączenia świadomości. Z tego, co wiem, kiedy pytano go, czy wszystko pamięta, odpowiedział, że nie wszystko. Ta niepamięć wsteczna jest typowa. Ale przede wszystkim powiedzieć trzeba jedno - Kubica miał w tym nieszczęściu nieprawdopodobne szczęście. Te wydarzenia pokazują, jak doskonałym mechanizmem jest taki bolid Formuły 1. Wydaje się plastikowym pudełeczkiem, ale to perfekcyjna konstrukcja. Jeżeli kierowca wychodzi cało, jedynie ze wstrząśnieniem mózgu, z takiego wypadku, to jest to nieprawdopodobna historia. Czasami dzień po urazie rozwija się krwiak, który jest wręcz zagrożeniem życia. Skoro Kubicę wypuszczono ze szpitala, to stwierdzono, że nie ma ryzyka późnych następstw urazu.

Czyli nic mu już nie grozi?
Nic nie zagraża jego życiu. Ale taki wypadek pociąga za sobą szereg konsekwencji. To nie był tylko uraz głowy. Do tego dochodzi np uraz kręgosłupa szyjnego. Wiem, że zabezpieczenia chronią kierowcę przed tzw mechanizmem bicza, czyli zgnieceniem i prostowaniem, ale nie przed ogromną falą energii kinetycznej, która przeszła przez cały jego organizm. Na pewno są jakieś mikrourazy np w uchu wewnętrznym czy w uchu środkowym. Nie wiem, czy on ma zaburzenia równowagi. Lekarze, którzy go badali musieli mieć podstawy, by uznać, że są odchylenia od stanu prawidłowego.

Będzie gotowy do startu za dwa tygodnie w Grand Prix Francji?
Głowy bym za to nie dał, chociaż kibicuję Kubicy. Ale według mnie dość szybko powinien być gotowy do startów. Nie znam jego stanu, przecież nie widziałem wyników badań. Natomiast nie wierzę, że zupełnie nic się nie stało, bo to jest niemożliwe. Lekarzy obowiązuje tajemnica medyczna, zespół też nie będzie opowiadał o szczegółach. Nie będziemy wiedzieli, co się naprawdę stało. Ale wygląda na to, że nie stało się nic poważnego, więc Kubica powinien szybko wrócić na tor.

Może poprawić swój stan ćwiczeniami?
Oczywiście, jest szereg ćwiczeń, które pomogą mu wrócić do równowagi. Na pewno pomocne są także
spotkania z psychologiem. Proszę sobie wyobrazić zwykłego człowieka po wypadku. Ma lęk przed jazdą samochodem. Kubica jest zawodowcem, więc tu nie ma mowy o lęku. Ale w jego przypadku dochodzi gigantyczna presja sukcesu. W Stanach zastąpił go przecież młody Niemiec. Kubica może myśleć, że skoro nic się nie stało tym razem, to szybko wróci na tor i pokaże, jak jest dobry, obroni swoje miejsce w ekipie. Będzie ryzykował. Psycholog na pewno mógłby mu tu pomóc.