Stepney wypiera się niedorzecznych jego zdaniem oskarżeń. "Włoski team chce się mnie po prostu pozbyć. Padłem ofiarą brudnej kampanii zespołu. Nie dosypywałem żadnego proszku - jestem niewinny" - twierdzi mechanik.

Tajemniczy biały proszek pojawił się w paliwie i na baku bolidów Ferrari po Grand Prix Monako. Od tamtego czasu samochody spisują się znacznie gorzej niż we wcześniejszych startach. Anglik miał się w ten sposób mścić na szefach zespołu. Stepney liczył, że zostanie dyrektorem technicznym teamu, ale nie dostał awansu.