- Wypróbowaliśmy egzoszkielet. Efekty są na miarę oczekiwań. Na tym etapie dobrze byłoby pracować przy pomocy tego urządzenia. Żużlowiec chodził dziś w nim. Jest to możliwe nie indywidualnie, ale we współpracy z fizjoterapeutą, który obsługiwał ten sprzęt. Pacjent idzie w tym aparacie przy pomocy balkonika, ale porusza się. Urządzenie to daje więc nie tyko możliwość pionizacji, ale i chodu - poinformował dr Radziszewski.

Lekarz przyznał, że w klinice rehabilitacji, w której Gollob znajduje się od ponad dwóch miesięcy, chciano sprawdzić, czy można już na tym etapie użyć egzoszkieletu.

- Nie mamy tego urządzenia na stanie. Ono jest wypożyczone, więc sprawą otwartą jest dalsze korzystanie z niego. Przez najbliższe dni będzie to jeszcze możliwe i widzimy, że byłoby ono niezwykle przydatne, ułatwiające rehabilitację. Daje ono także dodatkowy walor psychologiczny, gdyż pozwala pacjentowi chodzić, co ma nieocenioną wartość. Stan funkcjonalny i neurologiczny pacjenta zmienia się, ale nie ma w tym zakresie wielkiego przełomu, gdyż nie może być z dnia na dzień. To proces długotrwały - wskazał dr Radziszewski.

46-letni Gollob, indywidualny mistrz świata w jeździe na żużlu z 2010 roku, 23 kwietnia miał wystartować w motocrossowych mistrzostwach strefy północnej w Chełmnie. Podczas treningu przed zawodami uległ jednak poważnemu wypadkowi.

Jak wykazały badania, doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Po kilku dniach został z niej wybudzony. Od 2 maja znajdował się na oddziale neurochirurgii 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy pod opieką prof. Marka Harata, a 22 maja został przeniesiony do kliniki rehabilitacji. Tam poddawany jest zabiegom fizykoterapii, hydroterapii i kinezyterapii.