Po pierwszym meczu Unia miała przewagę ośmiu punktów i wszyscy z leszczyńskiej ekipy mówili niemal chórem, że to i dużo, i mało. We Wrocławiu natomiast mocno wierzono, że na własnym torze uda się odrobić stratę. Zwłaszcza, że do składu po kontuzji obojczyka wracał Maksym Drabik.

Zaczęło się od upadku na wyjściu z pierwszego łuku po starciu Petera Kildemanda z Szymonem Woźniakiem. Na tor wjechała karetka, bo zawodnik gospodarzy długo się nie podnosił, ale na szczęście okazało się, że żużlowcowi nic poważnego się nie stało. Arbiter uznał, że nie było winnego upadku i bieg został powtórzony w pełnej obsadzie. Wygrał Tai Woffinden a poturbowany Woźniak przyjechał trzeci i Sparta w dwumeczu miała w tym momencie sześć punktów straty.

Po kolejnych dwóch gonitwach było 13:5, a to oznaczało, że w dwumeczu jest remis. Najpierw w biegu młodzieżowców para gospodarzy Drabik i Damian Dróżdż wygrała 5:1 z Dominikiem Kuberą i Bartoszem Smektałą, a następnie Maciej Janowski okazał się lepszy w pojedynku z Piotrem Pawlickim, a Andrzej Lebiediew na dystansie wyprzedził Grzegorza Zengotę.

W czwartym biegu był remis, ale jego zwycięzca Drabik zebrał owację na stojąco, bo ustanowił nowy rekord toru Stadionu Olimpijskiego – 60,99. Wcześniejszy należał do Woffindena i wynosił 61,05.

Po szóstej gonitwie trybuny zamilkły. Pawlicki z Zengotą najlepiej wyszli ze startu i już nie dali się dogonić. Chwilę później Unia zwyciężyła 4:2 i co prawda wrocławianie prowadzili w meczu 22:20, ale w dwumeczu mieli sześć punktów straty.

Spartanie mieli powody do zmartwień, bo goście po początkowych problemach, wyraźnie dopasowali się do toru i byli bardzo szybcy. Po kolejnych dwóch biegach sytuacja jednak ponownie się zmieniła, bo dwa razy wrocławianie wygrali 5:1 i w dwumeczu wyszli na prowadzenie 73:71.

Kolejny raz świetnie pokazał się Drabik, który na torze robił co chciał. Sparta po 10. gonitwie mogła prowadzić jeszcze wyżej, ale Janusz Kołodziej najpierw poradził sobie z Lebiediewem, a następnie z Maciejem Janowskim.

W biegu 13. trener Sparty Rafał Dobrucki w ramach zmiany zwykłej posłał na tor Drabika, a trener Unii Piotr Baron w ramach zmiany taktycznej - Pawlickiego. Lepiej wyszli na tych manewrach goście, bo wygrali bieg 4:2 i przed nominowanymi gonitwami było w dwumeczu 84:84 (43:35).

Dramaturgii spotkaniu dodawał fakt, że przed decydującymi wyścigami zaczął padać drobny deszcz. Kluczowy okazał się już pierwszy bieg nominowany. Najlepiej ze startu wyszła para gości Emil Sajfutdinow i Zengota, a później nie dała się już rozdzielić.

W tym momencie wrocławianie musieli w ostatniej gonitwie zwyciężyć podwójnie, aby sięgnąć po złoto. Leszczynianie ponownie wykazali się lepszym refleksem, bo po pierwszym łuku wyszli na dwa pierwsze miejsca i przypieczętowali mistrzostwo Polski.

Betard Sparta Wrocław – Fogo Unia Leszno 45:45
Betard Sparta Wrocław:
Maksym Drabik 12 (3, 3, 3, 2, 1), Tai Woffinden 9 (3, 2, 3, 0, 1), Maciej Janowski 7 (3, 1, 2, 1, 0), Szymon Woźniak 6 (1, 0, 2, 3, 0), Damian Dróżdż 4 (2, 0, 2), Andrzej Lebiediew 4 (1, 2, 1), Vaclav Milik 3 (0, 1, 2, 0)
Fogo Unia Leszno: Piotr Pawlicki 14 (2, 3, 1, 2, 3, 3), Emil Sajfutdinow 12 (2, 3, 0, 1, 3, 3), Janusz Kołodziej 11 (2, 0, 3, 3, 1, 2), Grzegorz Zengota 4 (0, 2, 0, 2), Bartosz Smektała 2 (1, 1, 0), Dominik Kubera 1 (0, 1, w), Peter Kildemand 1 (0, 1)
Sędziował: Paweł Słupski (Lublin)
Widzów: ok. 13500