Piękne hostessy były na torze zarówno przed startem, jak i po zakończeniu wyścigu, gdy swoją obecnością dodawały splendoru uroczystości wręczenia trofeów.

Teraz właściciel Formuły 1 firma Liberty Media zdecydowała, że ta wieloletnia tradycja "nie odpowiada wartościom bronionym przez naszą markę i wyraźnie kłóci się z nowoczesnymi normami społecznymi".

Decyzję, która otrzymała rygor natychmiastowej wykonalności, czyli od wyścigu w Australii, ogłosił dyrektor zarządzający ds. komercyjnych w F1, Sean Bratches.

Pierwsze sygnały o możliwości odprawienia z torów hostess pojawiły się kilka tygodni temu, gdy w wywiadzie dla BBC dyrektor sportowy F1 Ross Brawn przyznał, że "taka sprawa" pojawiała się podczas obrad zarządu, ale nikt dalej się nią nie zajmował. Jak widać był w błędzie, decyzja została podjęta bez jego wiedzy.

Liberty Media przejęła pakiet większościowy F1 w połowie stycznia 2017 roku. Prezesem Formuły 1, której wartość szacuje się na 8 miliardów dolarów, został Chasey Carey, jeden z kierujących przedsiębiorstwem z branży medialnej i telewizyjnej 21st Century Fox. 62-latek zawsze przedstawia się jako wielki fan F1. Widzę przed Formułą 1 wielką szansę dalszego rozwoju - mówił wtedy Carey.

Formuła 1, której każdy z wyścigów ogląda na świecie średnio 400 mln telewidzów, jest kolejnym sportem w palecie Liberty Media. Amerykańska korporacja jest już właścicielem drużyny baseballowej Atlanta Braves oraz posiada udziały w Formule E, która organizuje wyścigi bolidów elektrycznych.