Drugie miejsce zajął broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, a trzecie Fin Kimi Raikkonen z Ferrari.

Wygrał Vettel, choć głównym kandydatem do najwyższego miejsca na podium był w niedzielę Hamilton, który w wielkim stylu wywalczył dzień wcześniej pole position. I zgodnie z przewidywaniami Brytyjczyk objął prowadzenie po starcie, nie dając się wyprzedzić dwójce kierowców Ferrari.

Hamilton prowadził do 19. okrążenia, gdy zjechał na pit stopu na zmianę opon. Serwis przeprowadził ją sprawnie i kierowca wrócił na tor na drugiej pozycji, za Vettelem, którego inżynier wyścigowy przez kilka kolejnych okrążeń nie decydował się na taki manewr.

Później jednak szansę od losu włoska ekipa wykorzystała perfekcyjnie. Między 24. a 25. okrążeniem kierowcy teamu Haas Duńczyk Kevin Magnussen i Francuz Romaina Grosjean z powodu źle dokręconych kół nie mogli kontynuować jazdy. Do tego bolid drugiego z nich stanął w takim miejscu, że mogło dojść do kraksy. W tej sytuacji sędziowie nie mieli innego wyjścia i najpierw zarządzili neutralizację wirtualną, a po niej tradycyjną i na torze znalazł się samochód bezpieczeństwa.

Ten moment okazał się decydujący dla losów wyścigu. W trakcie neutralizacji obowiązuje zakaz wyprzedzania, co skrzętnie wykorzystali inżynierowie Vettela, którzy wtedy "zaprosili" go do pit stopu. Niemiec po zmianie opon wrócił - zgodnie z przepisami - na pierwszą lokatę, której pewnie nie utrzymałby, gdyby Brytyjczyk jechał swoim normalnym tempem i nie był ograniczony regulaminem. Gdyby nie neutralizacja, Niemiec wróciłby na tor kilka sekund za Hamiltonem.

Hamilton był ogromnie zaskoczony rozwojem sytuacji, pytał przez radio, co się stało. "Co zrobiłem złego, że straciłem pozycję lidera" - pytał swojego inżyniera wyścigowego. Ten odpowiedział: "Myśleliśmy, a nawet byliśmy pewni, że wszystko jest pod kontrolą. Też nie do końca rozumiemy, co się stało".

Gdy samochodów bezpieczeństwa opuścił tor, do przejechania zostało jeszcze 27 okrążeń. Hamilton dość długo jechał tuż za Vettelem, momentami jego strata do rywala nie przekraczała nawet 0,5 s, ale próby wyprzedzania nie były skuteczne. Natomiast w końcówce Brytyjczyk zwolnił tempo, gdyż pojawiły się problemy z silnikiem. Ostatecznie był drugi ze stratą ponad pięciu sekund do Niemca. Gdy ten minął linię mety, w wyścigowym radiu można było usłyszeć okrzyk "Bella strategia".

Start w Melbourne nie był udany dla ekipy Williams, której kierowcą testowym i rezerwowym jest Robert Kubica. Debiutujący w F1 Rosjanin Siergiej Sirotkin z powodu awarii układu wspomagania zakończył jazdę już na szóstym okrążeniu, a Kanadyjczyk Lance Stroll uplasował się na 14. pozycji. Wyścig ukończyło tylko 15 kierowców.

Druga runda mistrzostw świata F1 - wyścig o Grand Prix Bahrajnu - odbędzie się 8 kwietnia.