Asseco Prokom Gdynia: Ratko Varda 25, Daniel Ewing 20, Filip Widenow 7, Ronnie Burrell 6, J.R. Giddens 5, Mikael Wilks 4, Adam Łapeta 2, Jan-Hendrick Jagla 0, Piotr Szczotka 0, Courtney Eldridge 0.

Żalgiris Kowno: Travis Watson 16, Martynas Pocius 16, Paulius Jankunas 9, Mirza Begić 7, DeJuan Collins 7, Dainius Salenga 6, Mantas Kalnietis 4, Tomas Delininkaitis 4, Tadas Klimavicius 2, Arturas Milaknis 1.

Było to trzecie spotkanie Asseco Prokom z Żalgirisem w tym sezonie. Dwa wcześniejsze zakończyły się zwycięstwem zespołu z Kowna, który w Eurolidze zwyciężył u siebie po dogrywce 74:68, natomiast w Zjednoczonej Lidze VTB triumfował w Gdyni 73:60.

Koszykarze Asseco Prokom nieźle rozpoczęli pojedynek; po punktach zdobytych przez Ratko Vardę i Daniela Ewinga prowadzili w 4. minucie 8:4. Później mistrzowie Polski całkowicie się jednak pogubili i po akcjach 2+1 Travisa Watsona i Martynasa Pociusa oraz trafieniu Dainiusa Salengi w 8. minucie było już 15:8 dla gości.

Ponownie na prowadzenie gospodarze wyszli dopiero w 13. minucie, kiedy po jedynym w pierwszej połowie celnym rzucie za trzy - jego autorem był J.R. Giddens - zrobiło się 23:21 dla Asseco Prokom.

Na przerwę gdynianie zeszli mając w zapasie jeden punkt (34:33). Problemem Asseco Prokom był fakt, że do przerwy punkty zdobywało dla nich zaledwie czterech koszykarzy. Zdecydowanie bardziej ofensywne akcenty rozłożone były w ekipie Żalgirisu - w pierwszych 20. minutach do kosza trafiało aż ośmiu zawodników gości.

Pierwszy raz zza linii 6,75 metra Litwini trafili za sprawą Pociusa dopiero w 27. minucie, ale po jego rzucie Żalgiris wygrywał 45:38. Gospodarze bardzo szybko jednak przejęli inicjatywę i dwie minuty później po akcji Ronnie Burrella doprowadzili do remisu 47:47.

W kiepskim stylu rozpoczęli jednak mistrzowie Polski ostatnią kwartę. Kiedy w 39. minucie było 68:62 dla gości, wydawało się, że nic nie odbierze im zwycięstwa. Tymczasem Filip Widenow zdobył pięć punktów z rzędu i 44 sekundy przed ostatnią syreną zrobiło się zaledwie 68:67 dla Żalgirisu.

Niesamowicie emocjonująca była końcówka spotkania. W posiadaniu piłki byli koszykarze z Kowna, jednak Watson popełnił faul w ataku i 18 sekund przed końcem, po rzucie Ewinga, było 69:68 dla Prokomu. W rewanżu trafił Paulius Jankunas, w kolejnej akcji spod kosza spudłował Ewing i bardzo dobrze grający w drugiej połowie Pocius ustalił wynik tego emocjonującego pojedynku.