Polacy zdominowali walkę pod koszami (37:22) i byli lepsi w każdym elemencie gry. Albania doznała najwyższej porażki w grupie.

Trener Ales Pipan od początku dokonywał wielu zmian, dając szanse młodym zawodnikom, którzy do tej pory grali mało lub wcale, między innymi zmiennikom Marcina Gortata Przemysławowi Karnowskiemu i Damianowi Kuligowi. 19-letni Mateusz Ponitka był najskuteczniejszym zawodnikiem - zdobył 17 pkt. Biało-czerwoni zagrali bez chorego Dardana Berishy.

Tylko pierwsza kwarta była wyrównana, a gospodarze prowadzili na początku minimalnie 3:0, 8:7. Siedem punktów z rzędu zdobytych przez Michała Ignerskiego dało biało-czerwonym przewagę 14:8. Po 10 min. Polska prowadziła 28:9.

Po 20 minutach Polacy prowadzili 56:33, a po 30., mimo słabszej postawy podstawowych zawodników Pipana na początku trzeciej części, 70:49. Albańczykom tylko raz w tej kwarcie udało się zmniejszyć przewagę Polaków do 17 punktów (47:64). Punkty niewidocznego do tej pory kapitana Łukasza Koszarka z dystansu pozwoliły odzyskać ponad 20-punktową przewagę.

W ostatniej części zmiennicy pierwszej piątki oraz dyrygujący grą Koszarek spisywali się efektywnie i efektownie. Było wiele kontrataków, zagrań pod kosz do wysokich, którzy kończyli akcje zainicjowane przez kapitana wsadami piłki do kosza. W 38. minucie Polska uzyskała najwyższe prowadzenie - po rzucie zza linii 6,75 m Kuliga było 100:61.

W następnej kolejce (27 sierpnia) Polska pauzuje. Kolejny mecz rozegra 30 sierpnia w Antwerpii z Belgami.

Na inaugurację Polacy ulegli w Sopocie Belgom 57:64, a potem pokonali Szwajcarów 80:66 i przegrali z Finami w Koszalinie 79:81.

Albania: Klaudio Ndoja 16, Ersid Luca 14, Gerti Shima 14, Endrit Hysenagolli 13, Marsel Aliaj 3, Algert Gjonaj 3, Bruno Daliu 2, Afrim Bilali 2, Eni Llazani 0, Red Vogli 0, Erkand Karaj 0;

Polska: Mateusz Ponitka 17, Michał Ignerski 14, Przemysław Zamojski 14, Marcin Gortat 11, Łukasz Koszarek 10, Adam Waczyński 7, Jakub Wojciechowski 7, Łukasz Wiśniewski 7, Przemysław Karnowski 6, Piotr Pamuła 5, Damian Kulig 5, Robert Skibniewski 2;