„Czarodzieje” wygrali na własnym parkiecie trzy poprzednie i 10 z 11 ostatnich spotkań z tym rywalem. Tym razem jednak lepsze okazały się „Leśne Wilki”, zwyciężając w stolicy pierwszy raz od sezonu 2011/12.

W wyrównanym meczu w hali Verizon Center, gdzie na trybunach zasiadł komplet 20356 widzów, żadna z drużyn nie uzyskała przewagi wyższej niż osiem punktów. Właśnie taką różnicą gospodarze prowadzili na początku czwartej kwarty (99:91). Na 2.23 min przed zakończeniem regulaminowego czasu gry było jeszcze 108:101, ale goście zdołali doprowadzić do dogrywki (109:109).

W niej, m.in. po ważnych zbiórkach w ataku Gortata i jego asyście do Brazylijczyka Nene, drużyna trenera Randy’ego Wittmana prowadziła 119:115 na 27,9 s przed końcem. Wtedy Zach LaVine w ciągu 12 sekund zdobył dla Timberwolves sześć punktów, dwukrotnie trafiając z dystansu i doprowadzając do remisu 121:121. Gospodarze mieli akcję na zwycięstwo, ale rzut Bradleya Beala był niecelny.

W drugiej dogrywce, po punktach polskiego środkowego, który dobił niecelny rzut Johna Walla, Wizards prowadzili 129:124 na 2.13 min przed końcem. Od tego momentu już nie trafili do kosza. Na 15,1 s przed syreną, przy wyniku 129:130, szansę na odwrócenie losów spotkania miał sfaulowany przy zbiórce w ataku Gortat, ale spudłował obydwa wolne. W ostatniej akcji meczu do kolejnej dogrywki próbował doprowadzić Jared Dudley, ale jego trzypunktowy rzut był niecelny.

Koszykarze Minnesoty trafili wszystkie 22 wykonywane wolne, podczas gdy gospodarze tylko 16 z 23. Z gry goście mieli 53-procentową skuteczność, a „Czarodzieje” – 50 proc.

Gortat uzyskał 37. double-double w bieżących rozgrywkach, wyrównując swój rekord kariery sprzed dwóch lat. Grał 43 minuty, najdłużej w sezonie, i był najlepiej zbierającym spotkania. Trafił osiem z 11 rzutów za dwa punkty i trzy z ośmiu wolnych, miał sześć zbiórek w obronie i osiem w ataku (wyrównany rek. sezonu), a także dwie asysty, przechwyt, dwa faule i pięć strat – najwięcej w obecnych rozgrywkach.

Liderami ekipy gospodarzy byli Beal – 26 punkty i Wall - 22 i 14 asyst. Nene dodał 19 pkt, a Otto Porter – 14 i 13 zb.

Najskuteczniejszymi graczami w zespole gości byli środkowy Karl-Anthony Towns – 27 i 10 zb., LaVine – 25 i zdobywający ważne punkty w końcówkach czwartej kwarty i drugiej dogrywki Senegalczyk Gorgui Dieng – 18.

Po drugiej przegranej z rzędu „Czarodzieje" mają bilans 35-37 i zajmują 10. miejsce w Konferencji Wschodniej. Jeszcze bardziej zwiększyła się ich strata do Detroit Pistons (39-34), zajmujących ósmą lokatę, ostatnią gwarantującą udział w play off.

Koszykarzom z Waszyngtonu do końca sezonu zasadniczego pozostało 10 spotkań. Pięć najbliższych rozegrają na wyjazdach: kolejno z Los Angeles Lakers (niedziela), Golden State Warriors (wtorek), Sacramento Kings (środa), Phoenix Suns (piątek) i Los Angeles Clippers (niedziela, 3 kwietnia).