Zawodnik Oklahoma City Thunder w wygranym 101:92 spotkaniu z New Orleans Pelicans zdobył 28 punktów, miał 17 zbiórek i 12 asyst, ale z drugiej strony też 12 strat. W tym sezonie dwucyfrowe osiągnięcia w trzech najważniejszych elementach odnotował po raz 10. W karierze to jego 47. tzw. triple-double.

"Szczerze mówiąc, ja tylko gram. Od kiedy jestem w NBA wychodzę na każdy mecz z tym samym założeniem, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, rywalizować na jak najwyższym poziomie. O statystykach nie myślę, a chcę przede wszystkim wygrać. To się liczy" - przyznał Westbrook, cytowany przez serwis ESPN.

Jego średnie w podstawowych elementach w dotychczasowych 21 meczach sezonu także składają się na tzw. triple-double. 28-letni koszykarz notuje przeciętnie 31,0 pkt, 10,8 zbiórek oraz 11,3 asyst. Na tym etapie rozgrywek to najlepsze wskaźniki od osiągnięć Oscara Robertsona z edycji 1963/64.

Turecki środkowy Thunder Enes Kanter proszony, by ocenił umiejętności Westbrooka, odparł z uśmiechem: "Jest niesamowity, choć dlatego, że angielski jest moim drugim językiem, to nie znajduję lepszych słów, by to opisać". I dodał: "Ważne jednak, że dzięki niemu lepiej spisują wszyscy, którzy z nim grają, lepiej funkcjonuje cały zespół".

Ekipa z Oklahomy z bilansem 13 zwycięstw i ośmiu porażek zajmuje piątą lokatę w Konferencji Zachodniej. Pelicans (7-14), w szeregach których najlepszy był w niedzielę zdobywca 37 punktów Anthony Davis, plasują się na 12. miejscu.

Po świetnym początku loty nieco obniżyli koszykarze Los Angeles Clippers, którzy przegrywając z Indiana Pacers 102:111 doznali szóstej porażki w sezonie. Z 16 wygranymi zajmują jednak trzecią pozycję na Zachodzie. Zajmujący dziewiąte miejsce na Wschodzie rywale (10-10) odnieśli dopiero drugie w sezonie zwycięstwo na obcym terenie.

Siedmiu zawodników Pacers, w tym wszyscy z pierwszej piątki, zdobyło co najmniej 10 pkt. Najskuteczniejszy z 17 był Thaddeus Young. Blake Griffin uzyskał 24 pkt dla gospodarzy, którzy decydującą - jak się okazało - dla losów pojedynku trzecią kwartę przegrali różnicą aż 18 pkt.

"Stanowiliśmy prawdziwy kolektyw, każdy dołożył cegiełkę do sukcesu. Dobrze byłoby, żebyśmy pokazywali tak zespołową pracę w każdym meczu" - podkreślił lider Pacers Paul George, który tym razem zdobył 16 pkt.