"Nie ma czegoś takiego jak moralne zwycięstwo. Kiedy przegrywamy, mój indywidualny dorobek nie ma znaczenia" - powiedział Westbrook.

Gwiazdor miał w ostatnich sekundach trzy szanse na odwrócenie losów meczu, ale nie zdołał trafić do kosza. Wcześniej imponował skutecznością, mając udanych 16 z 30 prób.

W zwycięskiej ekipie najlepsi byli Niemiec Dennis Schroeder i Paul Millsap. Pierwszy zdobył 31 pkt, a drugi do 30 pkt dołożył jeszcze 11 zbiórek.

"Musieliśmy dać z siebie wszystko, by wygrać. Każdy wspiął się na wyżyny swoich możliwości" - ocenił Millsap.

Uchronić przed porażką Washington Wizards nie udało się natomiast Marcinowi Gortatowi. Polski środkowy zdobył 21 pkt i miał 13 zbiórek, ale jego zespół przegrał na wyjeździe z ekipą Indiana Pacers 105:107.

Próbkę swojego nieprzeciętnego talentu zaprezentował Nikola Jokic. 21-letni Serb na swoim koncie zapisał 27 pkt, 15 zbiórek i dziewięć asyst, a jego Denver Nuggets wygrali u siebie z Dallas Mavericks 117:107. Jokic przebywał na parkiecie 38 minut, czyli prawie tyle, co łączenie w dwóch poprzednich meczach. Tym razem nie miał bowiem problemów z faulami.

"Trener powiedział mi, że jeśli dalej będę łapał głupie przewinienia, to spuści mi lanie. Posłuchałem go" - powiedział bohater wieczoru.

Jokic miał szanse na pierwsze w karierze tzw. triple-double, ale w końcówce po jego podaniu spudłował Emmanuel Mudiay.

"To naprawdę nie ma znaczenia. Liczy się tylko wynik drużyny, a nie indywidualne osiągnięcia" - podkreślił.

W pozostałych poniedziałkowych spotkaniach Minnesota Timberwolves pokonała u siebie Phoenix Suns 115:108, a drużyna Chicago Bulls, także na własnym parkiecie, rozbiła Detroit Pistons 113:82.