Dla Wizards ten mecz nie miał żadnego znaczenia. Już wcześniej było jasne, że część regularną rozgrywek 2016/17 zakończą na czwartej pozycji. Trener Scott Brooks wykorzystał ten fakt i przed rozpoczynającą się w weekend fazą play off dał odpocząć swoim największym gwiazdom - Johnowi Wallowi i Bradleyowi Bealowi. Na parkiecie nie pojawił się także inny podstawowy gracz - Markieff Morris.

W odmiennej sytuacji byli Heat. Oni walczyli o ósme miejsce, ostatnie dające prawo gry w play off. By je zająć, musieli wygrać i liczyć w innych spotkaniach na porażkę Chicago Bulls lub Indiana Pacers.

Zespół z Florydy swoją część wykonał. Heat przewagę zaczęli osiągać w drugiej kwarcie, a najlepsi w szeregach gospodarzy byli Słoweniec Goran Dragic, który zdobył 28 punktów oraz Hassan Whiteside - 24 pkt i 18 zbiórek. Na niewiele się to jednak zdało, bo Bulls i Pacers swoje mecze również wygrali.

Wśród pokonanych najlepszy był Trey Burke - 27 pkt.

Gortat natomiast na parkiecie przebywał 25 minut. Trafił osiem z dziewięciu rzutów z gry i spudłował jedyny wolny. Jego dorobek uzupełnia pięć zbiórek i asysta. Miał także jedną stratę i popełnił jeden faul.

Polski środkowy jest jednym z zaledwie pięciu koszykarzy w całej lidze, którzy wystąpili we wszystkich meczach sezonu 2016/17 i w dodatku rozpoczęli je w pierwszej piątce.

"Czarodzieje" (49-33) zajęli czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. Zarówno lokata, jak i liczba zwycięstw jest najlepszym wynikiem stołecznej drużyny od rozgrywek 1978/79. Wówczas byli najlepsi na Wschodzie i dopiero w wielkim finale ulegli Seattle SuperSonics 1-4.

Początek sezonu nie zwiastował niczego dobrego. Pod wodzą nowego trenera zespół wygrał tylko dwa z pierwszych dziesięciu spotkań. Żadna drużyna wcześniej po tak słabym starcie nie odniosła ostatecznie aż tylu zwycięstw.

To wszystko nie będzie miało jednak znaczenia, jeśli Wizards nie odniosą sukcesu w play off. Przebrnięcie pierwszej rundy, w której przyjdzie im zmierzyć się z Atlanta Hawks, jest absolutnie planem minimum. W części zasadniczej "Czarodzieje" wygrali trzy z czterech meczów z Hawks.

W rywalizacji z "Jastrzębiami" na wyżyny swoich możliwości będzie musiał wspiąć się Gortat. Wyróżniającą się postacią rywali jest Dwight Howard. To od bycia jego zmiennikiem w Orlando Magic polski środkowy rozpoczynał karierę w NBA.