Gortat na parkiecie przebywał 35 minut i trafił cztery z sześciu rzutów z gry oraz dwa z czterech wolnych. Jego statystyki uzupełniają asysta i jeden przechwyt. Popełnił pięć fauli.

"Czarodzieje" na początku czwartej kwarty osiągnęli 15-punktowe prowadzenie i wydawało się, że są bardzo blisko zwycięstwa. Jednak rywalom wystarczyły niespełna cztery minuty by doprowadzić do remisu. Gospodarzy dopadła strzelecka niemoc i kluczem do wygranej ostatecznie okazała się zawzięta obrona.

Wśród Wizards najlepszy był Otto Porter. Zdobył 28 punktów, a także miał dziewięć zbiórek i cztery przechwyty. John Wall dołożył 26 pkt i 10 asyst, a Bradley Beal 25 pkt.

"Nie możemy sobie pozwalać na aż takie momenty słabości. Dobrze jednak, że potrafiliśmy odpowiednio zareagować po tym, jak trener trochę na nas naskoczył" - przyznał Beal.

Dla pokonanych najwięcej punktów - 21 - uzyskał Reggie Jackson.

Wizards czekają teraz cztery wyjazdowe mecze, a najbliższy w poniedziałek z Denver Nuggets.

Minionej nocy znów świetnie zagrał Giannis Antetokounmpo. 22-letni Grek w środę zdobył 37 pkt, a tym razem 34. Jego Milwaukee Bucks uległo jednak na wyjeździe Cleveland Cavaliers 97:116.

Antetokounmpo nie miał wystarczającego wsparcia. Barierę 10 pkt w jego zespole osiągnął jeszcze tylko Malcolm Brogdon (16 pkt). Tymczasem w zwycięskiej ekipie dwucyfrowy dorobek miało aż sześciu koszykarzy. Najskuteczniejszy był LeBron James - 24 pkt.

Blisko pierwszego w karierze tzw. triple-double był Lonzo Ball. Debiutujący w NBA 19-latek z Los Angeles Lakers na swoim koncie zapisał 29 pkt, 11 zbiórek i dziewięć asyst w wygranym wyjazdowym meczu z Phoenix Suns 132:130.

Po porażce na inaugurację z Houston Rockets, w piątek broniąca mistrzowskiego tytułu ekipa Golden State Warriors pokonała w Nowym Orleanie miejscowych Pelicans 128:120. W zwycięskim zespole najlepszy był Klay Thompson - 31 pkt. Wśród gospodarzy prym wiedli Anthony Davis i DeMarcus Cousins. Obaj zdobyli po 35 pkt, a Davis miał także 17 zbiórek.