Celtics, którzy prowadzą w Konferencji Wschodniej z bilansem 12-2, odnieśli sukces dość szczęśliwie. W ostatnich sekundach meczu najskuteczniejszy zawodnik gości DeMar DeRozan (24 pkt) dwukrotnie znalazł się w dogodnej pozycji, uwolnił się od obrońcy, ale nie trafił do kosza.

Z powodu urazu twarzy nie zagrał lider "Celtów" Kyrie Irving. Pod jego nieobecność odpowiedzialność wziął na swoje barki Al Horford, powracający do gry po wstrząśnieniu mózgu. Środkowy z Dominikany zdobył 21 punktów.

"Nie jestem zaskoczony dyspozycją Ala. On zawsze stanie na wysokości zadania" - powiedział trener drużyny z Bostonu Brad Stevens. "Nie myślimy o tym, że mamy długą serię zwycięstw. Nigdy nie słyszałem, aby zawodnicy na ten temat rozmawiali" - dodał.

Celtics nie mieli tak udanego początku sezonu od 1973 roku. Na Wschodzie wyprzedzają Detroit Pistons (10-3), którzy w niedzielę wygrali u siebie z Miami Heat 112:103.

Na Zachodzie na pierwszym miejscu umocnili się Houston Rockets (11-3), wygrywając z wielką łatwością na wyjeździe z ekipą Indiana Pacers 118:95. Zmiażdżyli gości już w pierwszej kwarcie (35:18), a potem ani przez chwilę nie byli zagrożeni. Świetny mecz rozegrali James Harden - 26 punktów i 15 asyst oraz Clint Capela - 20 punktów i 17 zbiórek.

Szkoleniowiec Pacers Nate McMillan nie szczędził pochwał pod adresem Hardena. "To wyjątkowy gracz. Próbowaliśmy wszystkiego, ale nie znaleźliśmy na niego recepty" - podkreślił.

W czwartym niedzielnym spotkaniu zmierzyły się drużyny z dolnej części tabeli Konferencji Zachodniej. Oklahoma City Thunder wygrali z Dallas Mavericks 112:99, a bohaterem meczu był Paul George, zapisując na swoim koncie 37 punktów, osiem zbiórek i pięć asyst.

George "ukradł show" najlepszemu zawodnikowi sezonu zasadniczego 2016/17 Russellowi Westbrookowi, który tego dnia obchodził 29. urodziny. "Gdy +PG+ (Paul George) gra na takim poziomie, trudno go zatrzymać" - komplementował kolegę Westbrook, kończący spotkanie z dorobkiem 27 punktów.