Gortat na parkiecie przebywał 32 minuty. Trafił pięć z dziesięciu rzutów z gry oraz dwa z czterech wolnych. Polski środkowy miał też cztery przechwyty, co jest wyrównaniem jego rekordu kariery, a także trzy asysty. Przydarzyła mu się jedna strata i popełnił dwa faule. Dwucyfrową zdobycz punktową udało mu się uzyskać po raz pierwszy od 20 listopada.

Postawa Pistons w tym sezonie to jedna z pozytywnych niespodzianek. Przed tym spotkaniem "Tłoki" zajmowały drugie miejsce w Konferencji Wschodniej. "Czarodzieje" natomiast sklasyfikowani są na siódmej pozycji i muszą sobie radzić bez kontuzjowanego lidera Johna Walla.

Pierwsza połowa była wyrównana, a po jej zakończeniu Wizards przegrywali sześcioma punktami. Po przerwie gospodarze jednak zagrali rewelacyjnie. Po kilku minutach to ich prowadzenie przekroczyło dziesięć punktów i już do końca kontrolowali przebieg gry.

Najwięcej punktów - 23 - zdobył dla nich Markieff Morris. Po 17 dołożyli natomiast Otto Porter Jr. i rezerwowy Czech Tomas Satoransky. Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Andre Drummond - 14 pkt i 17 zbiórek.

"Nie wiemy dokładnie kiedy John wróci do pełni sił, więc mecz taki jak ten dodaje nam dużo pewności siebie. Przyda nam się ona tym bardziej, że teraz czeka nas seria pięciu meczów wyjazdowych" - przyznał trener Wizards Scott Brooks.

Podróż po zachodzie Stanów Zjednoczonych stołeczny zespół zacznie od Salt Lake City, gdzie w poniedziałek zagra z Utah Jazz (12-11).

W Konferencji Wschodniej prowadzą koszykarze Boston Celtics (19-4), którzy minionej nocy nie grali. Odpoczywali także najlepsi na Zachodzie Houston Rockets (17-4). Tuż za nimi jest drużyna Golden State Warriors. Obrońcy tytułu bez większych problemów pokonali na wyjeździe Orlando Magic 133:112.

Najskuteczniejszy w zwycięskiej ekipie był Klay Thompson - 27 pkt. Kevin Durant dołożył 25, a Stephen Curry 23 i 10 asyst. Aaron Gordon dla pokonanych uzyskał 29 pkt.