Gortat na parkiecie przebywał 23 minuty i trafił dwa z sześciu rzutów z gry. Jego dorobek uzupełnia osiem zbiórek, trzy asysty i jeden przechwyt. Miał także dwie straty i popełnił jeden faul.

W ostatnim czasie polski środkowy nie błyszczy. Od poniedziałku, w trzech meczach łącznie uzyskał tylko osiem punktów, trafiając zaledwie trzy z 16 rzutów z gry. W starciu z Suns dłużej (25 min) od 33-letniego łodzianina grał jego zmiennik Ian Mahinmi. Dysproporcja prawdopodobnie byłaby większa, gdyby nie to, że Francuz z powodu sześciu przewinień przedwcześnie zakończył udział.

Wizards wciąż muszą sobie radzić bez kontuzjowanego lidera Johna Walla, ale z pokonaniem Suns nie mieli większych problemów. "Słońca" to jedna ze słabszych drużyn tego sezonu, a w dodatku z powodu urazu nie zagrała jej największa gwiazda Devin Booker.

"Czarodzieje" po kiepskiej pierwszej kwarcie prowadzenie objęli na początku drugiej części gry i już go nie oddali. Najskuteczniejszy w ich szeregach był Bradley Beal, który zdobył 34 punkty. Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje T.J. Warren - 23 pkt.

Kolejny mecz Wizards rozegrają w sobotę, na wyjeździe z Los Angeles Clippers (8-15).

Wciąż poniżej oczekiwań spisuje się drużyna Oklahoma City Thunder. Wzmocniona przed sezonem Paulem George'em i Carmelo Anthonym miała nawiązać walkę z najlepszymi, a tymczasem w tabeli Konferencji Zachodniej zajmuje dopiero dziewiąte miejsce.

Na koncie ma 11 zwycięstw i 13 porażek, a minionej nocy przegrała na wyjeździe z Brooklyn Nets 95:100. Thunder nie wystarczyła dobra gra Russella Westbrooka, który zdobył 31 pkt. Wśród zwycięzców najlepszy był rezerwowy Caris LeVert - 21 pkt i 19 zbiórek.