Gortat na parkiecie przebywał 29 minut i trafił pięć z siedmiu rzutów z gry oraz dwa z czterech wolnych. Dwucyfrowy dorobek punktowy uzyskał dopiero po raz drugi w tym miesiącu. Jego konto uzupełnia osiem zbiórek, trzy asysty i dwa bloki. Popełnił jeden faul.

Polski środkowy jak tylko mógł, utrudniał życie Marcowi Gasolowi i wywiązał się z tego zdania bardzo dobrze. Grający na tej samej pozycji w Grizzlies Hiszpan trafił tylko pięć z 16 rzutów.

Do składu Wizards, po trzytygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, wrócił John Wall. 27-letni rozgrywający jeszcze nie jest w optymalnej formie. Uzyskał 13 pkt i cztery asysty, a jego średnie z całego sezonu to 20,3 pkt oraz 9,2 asyst. Trener Scott Brooks z jego występu i tak był zadowolony.

"Jego obecność niewątpliwie czyni nas mocniejszymi. Miał kilka świetnych zagrań, szczególnie w obronie, co u rozgrywających nie jest często spotykane" - podkreślił szkoleniowiec.

"Czarodzieje" prowadzili przez niemal całe spotkanie. W trzeciej kwarcie ich przewaga wynosiła już 17 punktów, ale goście stratę zniwelowali i przez moment w ostatniej części gry nawet wygrywali 67:65.

Wizards już kilkukrotnie w tym sezonie roztrwaniali wysokie prowadzenie i schodzili z parkietu pokonani. Tym razem jednak w krytycznym momencie zwarli szyki i odzyskali kontrolę nad meczem. Najskuteczniejszy w ich szeregach był Bradley Beal - 18 pkt.

"Wciąż brakuje nam takiego instynktu zabójcy, aby dobić rywala i oszczędzić sobie nerwów w końcówce" - przyznał Wall.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługują Andrew Harrison - 20 pkt, a także JaMychal Green - po 15 pkt i zbiórek.

Kolejny mecz Wizards rozegrają w piątek, u siebie z Los Angeles Clippers (11-15).

W Konferencji Wschodniej wciąż najlepsza jest ekipa Boston Celtics (24-6), która minionej nocy pokonała we własnej hali Denver Nuggets 124:118. Gospodarzy do triumfu tradycyjnie poprowadził Kyrie Irving, uzyskując 33 pkt. Przyjezdnym ze stanu Kolorado nie wystarczyła dobra Gary'ego Harrisa - 36 pkt.

Na Zachodzie i zarazem w całej lidze najlepsi są koszykarze Houston Rockets (22-4). Teksańczycy odnieśli 11. zwycięstwo z rzędu, a tym razem u siebie wygrali z Charlotte Hornets 108:96.

W szeregach "Rakiet" świetnie spisał się duet graczy obwodowych. Chris Paul uzyskał 31 pkt i 11 asyst, a James Harden dołożył 21 pkt i osiem kluczowych podań. Wśród "Szerszeni" dominował Dwight Howard - 26 pkt i 18 zbiórek.