Gortat na parkiecie przebywał 24 minuty i trafił trzy z pięciu rzutów z gry oraz jeden z czterech wolnych. Jego dorobek uzupełnia dziewięć zbiórek i jedna asysta. Miał także jedną stratę i popełnił jeden faul.

Wizards po raz drugi grali w tym sezonie z Cavaliers i ponownie musieli uznać ich wyższość. 4 listopada nie potrafili zatrzymać LeBrona Jamesa, który zdobył wówczas 57 punktów. Tym razem blisko 33-letni skrzydłowy nie był tak skuteczny, ale swoją wszechstronnością napędzał grę gości.

Po raz czwarty w ostatnich pięciu meczach James uzyskał tzw. triple-double. Niedzielne było 62. w karierze, a złożyło się na nie 20 pkt, 15 asyst i 12 zbiórek.

"Jego boiskowa inteligencja jest niesamowita. U nikogo innego nie widziałem czegoś takiego. To w jaki sposób widzi wydarzenia na parkiecie i na jak wiele sposobów potrafi na nie wpływać wciąż mnie zadziwia" - komplementował Jamesa trener Wizards Scott Brooks.

Jego podopieczni niemal do końca prowadzili wyrównaną walkę z finalistami poprzednich rozgrywek. Czwarta kwarta zaczynała się przy stanie po 83, ale przez ostatnie dziewięć minut "Czarodzieje" zdołali powiększyć swój dorobek jedynie o dziesięć punktów.

Wśród gospodarzy najlepszy był Bradley Beal - 27 pkt. Natomiast wracający do formy po kontuzji kolana John Wall dołożył 15 pkt i 10 asyst. W ekipie Cavaliers na wyróżnienie oprócz Jamesa zasługuje Kevin Love - 25 pkt i dziewięć zbiórek.

Kolejny mecz Wizards rozegrają we wtorek, u siebie z New Orleans Pelicans (15-15).

W Konferencji Wschodniej wciąż najlepsza jest ekipa Boston Celtics (25-7), która minionej nocy nie grała. Drugie miejsce zajmują Cavaliers (23-8). Na Zachodzie i zarazem w całej lidze najlepsi są koszykarze Houston Rockets (24-4). Oni również w niedzielę odpoczywali.