Gortat na parkiecie przebywał tylko 19 minut, bo trener Scott Brooks preferował grę niskim składem. Polski środkowy trafił cztery z siedmiu rzutów z gry i oba wolne. Miał także po dwie zbiórki i asysty. Popełnił dwa faule.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Pistons, którzy już w pierwszej kwarcie osiągnęli piętnastopunktowe prowadzenie. Wizards z minuty na minutę prezentowali się jednak coraz lepiej i w drugiej części gry zniwelowali stratę.

Przełomowa była trzecia kwarta. W niej goście zdobyli aż 45 punktów i na ostatnie 12 minut wychodzili wygrywając 91:74. Wypracowanej przewagi nie roztrwonili i cieszyli się z 26. zwycięstwa w sezonie.

"To co najbardziej podobało mi się w dzisiejszym meczu, to że początek mieliśmy słaby, ale moi zawodnicy się nie poddali, tylko podjęli walkę" - powiedział Brooks.

Z jego podopiecznych najlepsi byli Bradley Beal i rezerwowy Kelly Oubre Jr. Obaj zdobyli po 26 punktów, co dla drugiego z wymienionych oznacza rekord kariery. John Wall dołożył 16 pkt i 11 asyst.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Andre Drummond - 14 pkt, 21 zbiórek i osiem asyst.

Wizards kolejny mecz rozegrają w poniedziałek, na wyjeździe z Dallas Mavericks (15-30).

Minionej nocy odpoczywały najlepsze drużyny. W Konferencji Wschodniej prowadzi ekipa Boston Celtics (34-12), a na Zachodzie liderami są broniący tytułu koszykarze Golden State Warriors (37-9).