James, który w środę zanotował także 10 zbiórek i osiem asyst, rozpoczął niezwykłą serię 6 stycznia 2007 roku. Jordan rekord ustanawiał w latach 1986-2001.

"Nie jestem w stanie powiedzieć, jak mogłem tego dokonać. Za każdym razem, gdy jestem porównywany do wielkich zawodników NBA, w tym prawdopodobnie do najlepszego gracza wszech czasów Mike'a, jestem wdzięczny i pełny pokorny w tym, co robię. Jestem organicznie szczęśliwy" - powiedział po meczu James.

Czterokrotny MVP sezonu nie był tego dnia jedynym bohaterem meczu w Charlotte. Gracz gospodarzy Kemba Walker rzucił 21 pkt i został rekordzistą klubu w liczbie zdobytych punktów. W sumie ma już 9841, o dwa więcej od dotychczas najskuteczniejszego Della Curry. W meczu z Cavaliers Walker awansował też na pierwsze miejsce na klubowej liście wykorzystanych rzutów wolnych - 2003.

Jordan, który nie był obecny na meczu, w wydanym oświadczeniu pogratulował Walkerowi. O wyczynie Jamesa nie wspomniał.

To był wieczór rekordów nie tylko w Charlotte. Karl-Anthony Towns zdobył 56 punktów dla Minnesota Timberwolves, najwięcej w historii klubu, w wygranym 126:114 meczu z Atlantą Hawks. Dotychczas najwięcej punktów dla zespołu z Minneapolis w jednym spotkaniu uzyskał Mo Williams - 52. Timberwolves odnieśli 43. zwycięstwo w sezonie i są bliscy zakwalifikowania się do play off, natomiast Hawks mają jeden z najgorszych bilansów w lidze (21-54).

Pewni już gry w play off Boston Celtics pokonali w Salt Lake City walczący jeszcze o awans zespół Utah Jazz 97:94. Decydujące punkty zdobył rzutem z dystansu na 0,1 sekundy przed końcową syreną Jaylen Brown. W sumie rzucił ich w środę 21 i był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu. "Celtowie" odnieśli piąte kolejne zwycięstwo, natomiast "Jazzmani" ponieśli trzecią porażkę w pięciu ostatnich meczach.