Gortat na parkiecie przebywał 34 minuty i trafił cztery z dziewięciu rzutów z gry oraz oba wolne. Jego konto uzupełniają dwie asysty, jeden blok i jedna strata. Popełnił cztery faule.

Mecz długo był bardzo wyrównany, a żadnej z drużyn nie udawało się osiągnąć przewagi większej niż kilkupunktowej. Na 8.52 min przed ostatnią syreną goście prowadzili 87:82, ale od tego momentu praktycznie przestali trafiać do kosza.

Przez ponad osiem minut "Czarodzieje" swoje konto powiększyli o zaledwie sześć punktów. W tym samym czasie Raptors zdobyli aż 24 i od awansu do półfinału Konferencji Wschodniej dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo.

W drużynie Gortata najlepszy był John Wall, który uzyskał 26 punktów oraz po dziewięć asyst i zbiórek. Bradley Beal dołożył 20 pkt. Wśród zwycięzców najlepszy był DeMar DeRozan - 32 pkt.

"Mamy wrażenie, że zwycięstwo w tym meczu wymknęło nam się z rąk, ale jednocześnie wiemy, że robiliśmy wszystko co się dało, aby wygrać. Po prostu mimo dogodnych sytuacji piłka po naszych rzutach nie chciała wpadać do kosza" - podkreślił Wall.

Szósty mecz odbędzie się w piątek, w Waszyngtonie.

Prowadzenie 3-2 objęli także koszykarze Cleveland Cavaliers. Ubiegłoroczni finaliści we własnej hali pokonali Indiana Pacers 98:95, a wszystko zawdzięczając LeBronowi Jamesowi. 33-letni skrzydłowy nie tylko zapisał na swoim koncie 44 pkt, 10 zbiórek i osiem asyst, ale przede wszystkim był kluczową postacią w końcówce.

Przy remisie 95:95, gdy na zegarze pozostawało 3,3 s, zablokował wchodzącego pod kosz Victora Oladipo, a następnie równo z końcową syreną trafił za trzy punkty.

"To właśnie dlatego jest najlepszym zawodnikiem na świecie" - komplementował Jamesa kolega z drużyny Kevin Love.

Minionej nocy awans do kolejnej rundy wywalczyli Houston Rockets. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego wygrała u siebie z Minnesota Timberwolves 122:104, a całą rywalizację 4-1.

Wśród Teksańczyków najlepsi byli Clint Capela - 26 pkt i 15 zbiórek oraz James Harden - 24 pkt i 12 asyst.

W półfinale Konferencji Zachodniej Rockets zmierzą się z lepszym w parze Oklahoma City Thunder - Utah Jazz. W środę Thunder uniknęli wyeliminowania wygrywając u siebie 107:99 i teraz przegrywają tylko 2-3.

Gospodarzom udało się odwrócić losy meczu, choć w trzeciej kwarcie goście prowadzili już różnicą 25 punktów. W ekipie Thunder prym wiedli Russell Westbrook - 45 pkt, 15 zbiórek i siedem asyst oraz Paul George - 34 pkt.